Menu

wtorek, 9 września 2014

Sierpień plecień co kucharek sześć tam kózka nie skakała

Tak w miarę na bieżąco, a nawet przed bieżąco dzisiaj będzie :)
Kolejny post z nieoficjalnej serii olejowego miesiąca. Dziś na tapecie sierpień i to...



Olejek Babydream fur Mama zamknięty w butelce o pojemności 250 ml.
Nasłuchałam się, że taki dobry i tani i bardzo dostępny w każdym Esesmanie za około dyszkę, ale jakoś się przed nim broniłam. Niepotrzebnie. W końcu wzięłam go z półki.
Po pierwsze wydajny. Zaczęłam go stosować pod koniec lipca, bo PAPRYKARZ okazał się niewydajny. Mamy już wrzesień, a ja olejku mam na jeszcze jakieś dwa użycia. A wiecie, albo i nie- olej na moich włosach pojawia się regularnie, co drugą noc. 
Zapach. Kurde bele, jasny gwint- fajnie to pachnie. Jakimś kwiatowo- chujwijakim zapaszkiem. Aromat nie drażni, jest taki kojący, relaksujący, miły dla nozdrzy. Nawet kot nie kręci ryjem. Kot nie ma ryja, ale ok.
Konsystencja jest oleista. No, pewnie dlatego, że to olejek. Zaskakujące!
Jeśli chodzi o flaszkę, to poręczna, ale dozowanie może zakończyć się ufafroleniem połowy łazienki. Ten ryjek wylewa dziwnie zawartość. Niby już leci, ale zassie powietrza i bryzga jak krowie spod ogona. Oczywiście wlewam pomyleńca w kielonek i potem mocząc paluchi rozprowadzam olejek na sierści, ale podczas nalewania i tak się upierdolę jak stół Durczoka. To chyba jego jedyna wada.


Skład całkiem fajny, nawet ja to widzę, a ja dobrym składoholikiem nie jestem.
Nie wiem jak z rozstępami, bo kładę na włosy, a moje włosy raczej rozstępów nie mają. Przedziałek mają, ale on jest lotny i mam go raz tu, raz tam. Olejek nie ma w sobie syfu. Złota też nie ma. Ale ma niezłe składniki.
Słuchajcie! Najważniejsze! To jest mój nowy faworyt. Wiem, że co drugi olejek wychwalam, że cudo. Brzmi to jakbym z każdym cudem znajdowała większą cudowność. Ale tak jest. Trafiam na coraz lepsze oleistości. I ten olejek jest oleiście zajebisty. Myślę, że bije go tylko Sesa, której jeszcze na blogu nie miałam okazji opisywać, bo używałam jej przed powstaniem mojego miejsca w sieci. Kiedyś do niej wrócę i skrobnę słówko. Ale wróćmy do Babydreama...
Włosy niesamowicie miękkie i nawilżone, a nawilżenie bez obciążenia to jest to czego moje włosy pragną. Olejek leciutki, łatwy do nakładania i do zmycia. Pozostawia włosy w dużooo lepszej kondycji niż zastaje. Wdaje mi się, że moje włosy nabrały połysku przy nim. 
Jejjjj, nie wiem co by tu jeszcze napisać, mogę tylko polecić. Tani, dostępny, bardzo dobry. Piątka z plusem, a nawet sześć minus to ocena ode mnie. Ten minus za to wkurzające chlapanie przy dozowaniu. Poza tym- bestseller, bestpor i bestpietruszka! Warto po niego sięgnąć będąc w Esesmanie.

21 komentarzy

  1. też go mam i używam regularnie. ale do minusów dopisałabym jeszcze, że po pewnym czasie upaprana nim pościel czy ubranie zmienia zapach i zaczyna śmierdzieć. podobno niczym smar samochodowy. i jest to smród prawie nie do sprania. nie spotkałaś się z tym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym się nie spotkałam, ale pewnie dlatego, że jestem poebanaa i po naolejowaniu włosów sypiam w czepku i czapce hehe :D

      Usuń
  2. Sesa jest lepsza, ale śmierdzi, tzn ma specyficzny zapach. Woń BDfM jest bliższa moim gustom, o mężu nie wspomnę. Lubię ten olejek i też wkurza mnie jego lanie, mam cały czas uwaloną flachę. Cóż, przelany do odzyskanej butli po olejku alterra przestaje męczyć przy dozowaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Butle Alterry nie raz mnie ratowały :)
      A powiem Ci, że mi podoba się zapach Sesy, choć rozumiem, że dla niektórych jest zbyt intensywny. Amla za to capi jak dla mnie kiblem na dworcu :D

      Usuń
    2. i to na indyjskim dworcu :D hehe
      a co do tematu olejowania to mam wewnętrzną potrzebę wypowiedzenia się, gdyż dłuższy czas temu wylewałam swoje żale na temat moich beznadziejnych włosów, a raczej tego co z nich zostało itd... że nie ma już ratunku. Ale powiem ci, że po wielu (niestety włosy oporne są na moje włosomaniactwo :D) wielu wielu miesiącach olejowania i tak naprawdę testowania olei stwierdzić muszę, że widzę szansę dla moich sierściuszków :) wiem, że szybko to nie nastąpi, nigdy nie miałam włosów jak z reklamy, ale polubiłam je i wiem już na tym etapie, że za kilka lat będą długie do pasa i zdrowe!
      z moich odkrytych cudowności: Olej Makadamia i Olej z Nasion Bawełny. Pozdrawiam, Karolina

      Usuń
    3. Trzymam za Ciebie kciuki :* Ja już prawie rok olejuję i też widzę poprawę szczeciny :) Damy radę !

      Usuń
  3. Wydaje się spoko. Może kiedyś się skusze :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też go lubię, ale nie jest dla mnie jakimś numerem jeden :) Często dodaję go do różnych domowych mikstur na włosy i ciało:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam go, również się sprawdził, lubię go ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie go poznam, ale nie wiem kiedy bo moja lista olejków do wypróbowania stale się wydłuża...

    OdpowiedzUsuń
  7. super że ta oliwka się sprawdziła a skoro ładnie pachnie to chyba sobie kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że tak Ci podpasował, ja niestety bardzo go znielubiłam . Do tego stopnia, że przez długi czas w ogóle nie olejowałam włosów :(

      Usuń
    2. Ałłłuuu, a czemu go znienawidziłaś ?

      Usuń
  8. A mnie trochę ten zapach przeszkadzał po paru godzinach na włosach :/ Ale efekty po są całkiem całkiem :) Daje radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja łeb tak opatulam, że i tak nic nie czuć ;)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.