Menu

środa, 10 września 2014

Kasztanami jesień się zaczyna

Jesień, jesień...
Uwielbiam jesień kiedy jest słoneczna, kiedy ledwie dyszące po lecie promienie słońca, potrafią jeszcze dodać kilka piegów na moim nosie. Kiedy w powietrzu czuć dym z liści i kartoflisk. Kiedy babie lato niespiesznie wędruje po twarzy drażniąc nas i śmiesząc jednocześnie. Kiedy biedne dzieci wloką ciężkie plecaki, a ja mogę sobie siedzieć na ławce i nie martwić się pierwszą klasówką w nowym roku szkolnym. Tyle lat powtarzali, że zatęsknimy za szkołą. Wcale nie tęsknię. Jest mi dobrze z tym kim i gdzie jestem. Jest mi dobrze z tym, że nikt nie każe siedzieć kilku godzin w ławce. Tylko czasami chciałoby się wrócić na godzinkę polskiego, czy historii, czasami na fizykę. Ale i tak wolę siedzenie czy spacerowanie bez celu kiedy ostatnie podrygi lata wędrują mi nad głową.
Nie lubię jesieni kiedy pada. Nie lubię gdy jest zimno, wieje i zacina deszczem tak, że nawet kotu nie chce się wytknąć nosa do ogródka. Kocham mgliste poranki. Kocham kiedy mgła puka mi w okno i wszystko co chce mi pokazać to ona sama.
Najbardziej jesienią lubię kasztany.
W ogóle lubię kasztany.
Kasztany są fajne.



Lubię to zdjęcie. To nic, że z zeszłego roku i to nic, że bez obróbki, i to nic, że zrobione telefonem, i to nic, że wsadziłam palucha w kadr. To wszystko nic, bo jest kasztan.
Każdy ma jakieś dziwactwa. Ja na przykład zbieram kasztany. W tym roku już miałam jednego. Pierwszego. Nawet się nie błyszczał, był słabo wybarwiony i taki nijaki. Ale pierwszy. Biegłam za nim przez park, wywołując uśmiech na twarzach przechodniów i koleżanki. Potem niosłam go w garści i miętoliłam jakby był ze złota. Potem powędrował do torebki i do domu. Następnie trafił w ręce koleżanki, z którą sobie spał. Później poszedł z nią na spacer. A potem znowu trafił do mnie. Wyschnięty i z odpadającą skorupką. Rozłupałam go i wyrzuciłam. Zrobił swoje. Zebrał negatywne emocje, dodał nadziei i energii. Przestał mieć dusze. Wyrzuciłam.
Muszę znaleźć nowego. Następny będzie błyszczący, trafi w garść, a potem do torebki. Może spędzi ze mną całą zimę. 

Kasztany to złoto jesieni.
Kasztany to energia, czysta i pozytywna.
Kasztany to beztroskie dzieciństwo, ale i nadzieja na beztroską dorosłość. Bo po co nam troski? Sami je tworzymy i pielęgnujemy. Sami ich sobie przysparzamy. Każdy ma jakieś problemy. Ale czym są problemy? Nie wytworem naszej wyobraźni? Nie przeświadczeniem o ich istnieniu? A gdyby tak czasami po prostu pójść do parku? Do lasu? W góry? Gdziekolwiek. Wziąć kasztana do ręki i go podziwiać. Odciąć się od świata. Tylko Ty i kasztan. Głupie, śmieszne?A spróbowałeś kiedykolwiek? Czy musisz słono płacić za wczasy, SPA i inne wymysły? Spróbuj z kasztanem. Za darmo.
Później przyjdzie zima i herbata pod kocem. Przyjdzie pierwszy śnieg i zacieranie rąk na mrozie. A później to wszystko spłynie i przyjdzie wiosna.


I przyjdzie wiosna i znowu rozwiną się kasztanowce, a potem zakwitną. A potem...a potem to już wiecie co się stanie.
Znowu wyjdę na spacer i znowu znajdę pierwszego kasztana. Takiego jeszcze źle wybarwionego i wezmę go do ręki, a potem do torebki, a potem do domu...
Doceniajmy każdą chwilę.
Zatrzymajmy się i cieszmy wszystkim co wokół nas.
Do szczęścia tak niewiele potrzeba. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej.



30 komentarzy

  1. O jak ja uwielbiam złotą jesień :) Wtedy trochę zwalniam obroty po lecie i rozglądam się dookoła. Kasztany też uwielbiam, zawsze mi się kojarzyły z moim kolorem oczu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W moim mieście są Planty całe w Kasztanowcach, wczoraj byłam na spacerze i też zbierałam, robiąc to czułam całą sobą jesień. :)

    Pozdrawiam, http://lirycznyzakatek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie park zaorali, mam namiastkę :( ale za to inne parki niedaleko i lasy wokół :)

      Usuń
  3. Jesień jest cudowna .. Szczególnie te kolorowe liście w słońcu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurde, ja też mam jakiś fetysz na te kasztany!

    OdpowiedzUsuń
  5. ja uwielbiam jesień - taką z mnóstwem szeleszczących liści - zawsze mam ochotę się w nie rzucić ;p A kasztany zbierałam kiedyś, a teraz zbieramy z Olą i robimy wystawkę na półkach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola to Twoja wymówka hehehe, że niby Mama duża i tylko dzięki dziecku zbiera, a tak naprawdę Mama bardziej szalona niż Ola ;)

      Usuń
  6. Zamość! Piękna ta jesień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamość :) Uwielbiam zamojski park i zoo, i starówkę :)

      Usuń
  7. Ja też uwielbiam słoneczną i ciepłą jesień!

    OdpowiedzUsuń
  8. jesien, ale tylko ta bez deszczu :) naomiast zimy nie znosze :P w ogole jesten wymagajaca, o najbardziej lubie wiosne, gdy wszystko budzi sie do zycia i cieplukie słoneczko zaczyna przygrzewac i złocista jesien własnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię każdą porę roku na swój sposób :)

      Usuń
  9. i ja uwielbiam taką ciepłą jesień ze złotymi liściami ... lubię po nich chodzić i rozkopywać nogami aż podfruwają do góry .... kasztany mam pod nosem bo rosną na podwórku i zawsze kilka zbieram i wrzucam do łóżka aby zbierały złą energie a oddawały tą pozytywną i aby zabierały choroby ....

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja już kasztanków mam dość :D Spała ze mną moja 3 letnia bratanica, a razem z nią kasztanki - w caaaaałym łóżku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja niestety nie lubię jesieni ;<


    ZAPRASZAM DO UDZIAŁU!! :)
    http://inszaworld.blogspot.com/2014/09/konkurs-jesienny.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam jesień, zwłaszcza gdy jest ciepła, słoneczna, taka nasza polska i złota. To chyba moja ulubiona pora roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złota i słoneczna jest cudowna :)

      Usuń
    2. Ostatnio po wizycie w parku musiałam na parkingu pokonać torebkę pełną kasztanów żeby wygrzebać klucze do samochodu. Tak się zagadałam przez telefon a mała mi po cichu zapełniła nimi torebkę torebkę.

      Usuń
    3. :D Kasztany zawsze się na coś przydadzą- ludziki, dobra energia, ewentualnie do pieca i też ocieplą atmosferę ;)

      Usuń
    4. Wzruszyłaś mnie. Serio, myślę, że to świetny pomysł z tym kasztaniakiem. Napisałaś jak nie Ty.
      Wróciłam na bloga, widać, że masz pozytywną, wrażliwą duszę jednak.
      Twoja Kochana Anonimka.

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.