Menu

niedziela, 31 sierpnia 2014

Ogoliłam głowę na łyso!

Rozpędziłam się ostatnio z tym moim bajkopisarstwem ho ho ;)
W przyszłym tygodniu mogę mieć mniej czasu, więc jedziemy i dziś z tym koromysłem.
Zrobiłam dzień kłaczanki. Nawet dwa dni. A właściwie to noc i dzień ;)
Zapraszam do tanga!



Tyle tego na łbie miałam. Wariactwo. Raz w tygodniu to chyba jednak nie jestem jakoś strasznie pokręcona.

Zaczęłam od naoliwienia czupryny na noc. Jako że w sierpniu olejuję się z Babydream, to właśnie on wylądował na moim czerepie. Niby już koniec sierpnia, ale menda wydajna jak diabłów sto. Jest fajny- tyle Wam powiem, resztę opiszę przy okazji sprawozdania z całego miesiąca.
Rano...phhh jak wstałam koło dziesiątej, dowaliłam jeszcze maski mlecznej, coby się przeżarło wszystko i uczyniło moje włosy niebiańsko pięknymi. Połaziłam z tym tak do południa.
Kiedy już dolazłam do łazienki umyć to całe świńskie świństwo, złapałam jeszcze cukier z kuchni.
Wymieszałam trzciniaka z czarną rzepą i zrobiłam sobie hardkor na łbie czyli peeling cukrowy. Zaraz mi tu mendy będą krzyczeć, że nie po to smaruje się łeb smalcem, słoniną i olejem, żeby to potem zmyć i zedrzeć mocnymi szamponami i cukrem. To Wam powiem, że co miało się wchłonąć to i tak się wchłonęło i basta. Resztę można unicestwić ciężką bronią.
Drugie mycie to Isana Urea, swoją drogą, bardzo przypadła mi do gustu. Tylko ta nazwa- Urea...Tak, wiem, że to mocznik. Ale mocznik kojarzy mi się z moczem, a urea z uryną. Jak to wszystko połączę to mi wychodzi, że stosuję urynoterapię haha. No dobra ureaterapię, ale ta uryna wywołuje uśmiech na mojej gębie. jestem okropna, a moje skojarzenia zakrawają na szaleństwo.
Osuszyłam szczecinę ręcznikiem i delikatnie wmasowałam maskę Seboradin, którą wygrałam u Kosmetyki Pani Domu. Delikatnie...taaa ja i delikatnie haha dobre sobie :D Dobra, wypaprałam skórę głowy udając, że to masaż (chyba tybetański Sang- Czu i to w wersji najmocniejszej). Pobudziłam cebulki, szczypior też namaszczyłam z pełnym oddaniem. Założyłam czepek, założyłam czapkę i poszłam. Po godzinie wróciłam.
Spłukałam włosy. Zawinęłam w ręcznik i poszłam obierać kartofle. Ciekawe co by kartofel zrobił z włosami. Muszę poczytać na ten temat. Potem puściłam włosy wolno i sobie schły i schły, a ja latałam po chałupie jakbym miała robaki w dupie.
Na koniec zabezpieczyłam końcówki olejkiem Babydream, na całość dałam jedną pompkę serum termicznego od Marion i dosuszyłam.
Moje włosy wyglądają tak...


Specjalnie polazłam na taras, żeby zrobić te fotki, więc jak mi ktoś będzie skomlał, że powinnam je obciąć, bo to siano, to...To Cię znajdę i obetnę Ci włosy maszynką przy samym kręgosłupie. A potem znajdę Twoją matkę i zrobię to samo, potem siostrę, kuzynkę i wszystkich na literę K! Trochę wiatr mi hulał pomiędzy wszami, a włosami, ale cóż.


Włosy aż lśnią, więc nikt mi nie wmówi, że jest inaczej.


Końcówki też są całkiem spoko, chociaż i tak mam w planach skrócić je o centymetr lub dwa w najbliższym czasie. Jak widać Color& Soin trzyma się całkiem fajnie, a farbowałam ponad miesiąc temu. Nowe pudełeczko tej farby już czeka na półce na swoją kolej.
Włosy po tej dawce dobroci mają się całkiem dobrze. Lśnią, są odbite od nasady. Są nawilżone i ogólnie zadowolone z życia i słońca. Szkoda, że niektórzy jutro muszą iść do szkoły...Haha mnie to nie dotyczy- mam wakacje kiedy mi pasuje i jak długo mam ochotę, szkoda tylko, że czas na urlop będę miała pewnie zimą. 
Podobno dzisiaj dzień blogera. To spoko. Żeby było śmieszniej, to wcale nie złożę życzeń i sama też nie oczekuję ;)
Buziaczki- gówniaczki :*

PS. Chyba nikt nie uwierzył w tytuł? :D


33 komentarze

  1. Przestraszyłam się,że mam łysą Wioletkę........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kim żeś Pyśko ? Bo tylko jedna osoba chyba tak do mnie mówi :D

      Niedoczekanie, że się ogolę hehe ;)

      Usuń
  2. Kto Cię tam wie i co Ci do łebka wpadło :P:P:P ale po cichu liczyłam, że jeszcze tak CI nie odbiło i łysa nie jesteś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, ze mną nigdy nie wiadomo :D
      Ale aż tak mnie nie poebaooo ;)

      Usuń
    2. Bardzo cieszy mnie ten fakt :)

      Usuń
  3. A gdzie koteł z nagłówka bloga? :-P
    Ale blask we włosach, aż razi po oczach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koteł poszeł do śmietnika na pulpicie ;) Ale mój, żywy, prawdziwy- śpi obok ;)

      Usuń
  4. Czy Ty olejek i maskę nakładasz tylko na włosy czy też na skórę głowy?
    Fajnie się ta fara trzyma i odrosty się nie wyróżniają, ja niedługo będę znowu farbować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego olejku nie kładę na skórę, ale też jakoś specjalnie nie omijam. Jeśli chodzi o olejki i maski to wcieram tylko te specyfiki, które mają w "instrukcji", że są też do skóry głowy.I tak na przykład Seboradin wcieram, mlecznej maski nie ;)
      Bardzo mi się ta "moja" farba podoba i też niedługo pomaluję- pewnie w przyszłym tygodniu, bo czekają mnie dwa wesela we wrześniu i tak czekam ;)

      Usuń
  5. Wow, włosy prezentują się naprawdę świetnie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Włosy super. I nie krytykuje bo nie ma czego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :* Jeszcze im troszkę brakuje, ale jest lepiej z dnia na dzień :)

      Usuń
  7. Co by kartofel zrobił - widzę dwie opcje :) Teoretyczne, oczywiście.
    1. Zetrzeć drobniutko, a lepiej zmiksować, co by z czupryny nie wyczesywać potem do usranej śmierci. Zastosować przed myciem jako maseczkę, potrzymać trochę, powinno, że względu na skrobię wygładzić trochę włosy, coś a la maski z dodatkiem mąki ziemniaczanej (wygładza niemal jak sylikony, jak nie próbowałaś, to poguglaj, do porcji maski łychę kartoflanej mąki, umerdać i użyć jak zwylke, wrzątkiem raczej nie płukać, chłodniejszą wodą, chyba, że ktoś życzy od razu zacierki mieć. Gusta są różne). Spłukać dokładnie, łeb umyć i zobaczyć co z tego wynikło.
    2. Ziemniakówka - dobra na odmrożenia, to może i na łeb? Skoro dziołchy płukały głowę wodą z gotowania makaronu (wersja gotowania bez soli, nie próbowałam, makaron nie słony jest wstrętny, ale co kto lubi, np włosy nie lubią przesadnie soli), to może płukanka z wody po ziemniakach (tych gotowanych bez soli, patrz makaronówka). Znów mamy skrobię, wygładzenie, no i w pyrach więcej dobroci siedzi niż w kluchach, witaminy jakoweś i inne świństwa mikroelementarne. Kto wie?
    PS. Uśmiechnął się ktoś? :)
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha JA!
      Skrobia, skrobia, skrobia- coś pomyślę :D

      Usuń
  8. Zaglądam na Twojego bloga od paru tygodni przy okazji niedziel dla włosów i powiem Ci, że wyglądają coraz lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O, jak tu ładnie! :)
    Nigdy nie miałam tej maski mlecznej, to proteinowa, prawda? I nie orientujesz się może, czy Color&Soin ma w palecie kolorystycznej jakieś czerwienie? Bo farbowanie przede mną, to i za farbą zaczynam się rozglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to mleczne proteinki- moje włosy je uwielbiają :)
      C&S ma czerwienie :) Tutaj masz link do palety barw - http://www.colorsoin.pl/paleta_kolorow.php

      Usuń
  10. hahahah patrze-włosowy blog i tytuł posta -ogoliłam glowe na łyso...już byłam w niemałym szoku ;) jednak po chwili wszystko się wyjaśniło i włosy/głowa nie jest łysa :P ojj Ty kłamczucho :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż się boję to pisać, po Twoich ostrzeżeniach ;D Ale co tam, to nie ma być złośliwe. Powinnaś podciąć, nieco więcej, niż 1-2 cm, bo troszkę jest sianko... ALE tylko na końcach. Widać, że od góry włosy są eleganckie i zdrowe, a ten dół lekko psuje efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe na dobre rady nigdy się nie oburzam :)
      W styczniu poleciało ponad 10 centymetrów, a teraz regularnie podcinam, żeby szoku nie było :) Wiem, że końcom jeszcze sporo brakuje do perfekcji, ale nie chcę tak od razu tego upitolić. W tym miesiącu utniemy max 3 cm, ok? :) Za miesiąc znowu troszeczkę i tak aż do ładności, zgoda? :)

      Usuń
    2. A pewnie! Bo prawda taka, że ja sama się bałam gwałtownie wszystkiego, co brzydkie uciąć na raz, a teraz zachęcam do tego innych :D Dopiero mnie trochę zmotywowały rady dziewczyn, obcięłam sporo, ale i tak nie wszystko do końca ;) Potem były małe kroczki, ale teraz kolejne cięcie powinno pożegnać to, co najgorsze :)

      Usuń
    3. Małymi kroczkami do przodu, damy radę :*

      Usuń
  12. dodaj post z sesji zdjęciowej : ) wiesz wszystkie zdjęcia i wgl .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No gdzie wszystkie, na co to komu :D
      Coś tam może wrzucę, jakąś migawkę :)

      Usuń
  13. bez kitu, siano jak ch.u.j, ale wyglądają coraz lepiej, więc dobra robota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chuj, z siana będzie szczypior- żywy i zielony :D

      Usuń
  14. Od razu zaznaczam, że to między innymi ja Cię opieprzyłam o stan włosów przy jednym z ostatnich postów.
    Muszę przyznać, że na tych zdjęciach wyglądają o niebo lepiej, nie wiem, czy tamte były robione w niekorzystnych warunkach, złym świetle, czy miały zły dzień, nieważne, ważne, że jeśli włosy wyglądają tak, jak to widzę teraz, to jesteś na dobrej drodze do pięknych włosów ;d Oczywiście brakuje im jeszcze do idealnej kondycji i to całkiem sporo, ale widzę, że dbasz o nie jak możesz. Oczywiście już nie myślę, że powinnaś zgolić głowę na łyso, ale to 5 cm by nie zaszkodziło, po prostu regularnie podcinaj i będzie bardzo dobrze.
    Przepraszam za ostatnią nagonkę, choć widzę, że nie zniechęciłam Cię ani trochę do pielęgnacji, trzymaj tak dalej ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe dzięki, mnie nic nie zniechęca, raczej bardziej się mobilizuję ;)
      Aparacina jest nie najwyższych lotów, ot zwykła cyfrówka :)
      Jeśli chodzi o podcinanie, to systematycznie ścinam to co najgorsze.
      Już się nie gniewamy hehe ;)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.