Menu

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Mój absolutny hit! Czerń bez ściemy!

Dawno nie uczestniczyłam w dniu kłaczanki. Dzisiaj jakoś tak się wzięłam i zebrałam.
Z dniem tym wstrzymałam się prawie trzy tygodnie, ale nie z lenistwa, a z uczciwości. Chciałam sprawdzić zachowanie mojego futra długofalowo. Dziś jestem gotowa!
Trzy tygodnie temu zrezygnowałam z henny po pół roku testów. Jak wiecie czarna Khadi trzymała się dosyć dobrze, ale lśniła wiewiórką. Indygo Khadi miało świetny kolor, ale po dwóch tygodniach nie było po farbowaniu śladu.
Kupiłam farbę.
Ale nie byle badziewie, które sponiewierałoby moje włosy. Szkoda byłoby mi włosów, o które ostatnimi czasy dbam.



Zakupiłam Color& Soin w kolorze 1N (heban).
Modliłam się, żeby tym razem kolor nie spierdzielił na drugą stronę tęczy po tygodniu czy dwóch, dlatego wstrzymałam się z wydawaniem opinii wcześniej.
Dlaczego ta farba? Bo jest trwała, bo jest niemal naturalna, bo zawiera mniej szkodników niż farby drogeryjne czy fryzjerskie. Przegrzebałam fora i blogi i kupiłam dziada za około 30 złotych na Alledrogo.


Zabrałam się za zabieg. Oczywiście niezastąpiona Pati pomogła mi w nakładaniu farby. Farba okazała się żelem hehe dość rzadka i żelowata, dziwna, ale z nałożeniem problemów nie było. Bardzo wydajna, końcówkę to już nałożyłyśmy żeby nie wyrzucać. Myślę, że ten zestawik da radę nawet z długimi włosami, skoro na moje była nadwyżka pryty.


Farba nie capi. Nie szczypie. Same plusy. Czymś tam pachnie, ale nie jest to mocny zapach, a już na pewno nie drażniący, powiedziałabym, że przyjemny, choć ledwie wyczuwalny. Skład jest taki jaki widzicie na fotce. Nie będę się bawić w analizę, bo specem nie jestem, ale gołym okiem widać, że ilość świństw jest nieznaczna.
Teraz pokażę Wam jak tragicznie pod względem koloru wyglądały moje piórka przed malowaniem. (Bez czepiania- malowanie włosów to forma poprawna, choć jest regionalizmem ;) ).


Kolor to tragedia. Masakra. Odrost jak matko bosko krasnostasko. Resztki henny straszą szczególnie w słońcu, jakieś czerwone przebłyski, sraczka po buraczkach i nie wiadomo co jeszcze.


Odrost straszy, ale i cieszy, bo widać, że włosy rosną mi jak pojebane. Szybko, dziarsko jak chwasty w ogródku.
Fotki starałam się robić na dworze. A właściwie z głową za oknem, żeby kolor był jak najbardziej rzeczywisty. Sąsiedzi pewnie mieli ubaw :)

Wróćmy do aplikacji. Nakłada się dobrze, mimo iż jest rzadka nie spływa i ładnie czepia się każdego włoska. Nie śmierdzi, wręcz pachnie. Siedziałam z gadziną niecałe czterdzieści minut i nawet razu mnie nie szczypnęła. Nie mam nic do zarzucenia.
Nie zrobiłam fotek tuż po farbowaniu. Ale kolor wyszedł piękny, głęboka czerń. Taki jak lubię. Przez kolejne dwa- trzy mycia woda była lekko zabrudzona, ale bez tragedii. Jeśli chodzi o stopień brudzenia, to uwaga! Używamy tylko starego łacha do farbowania, ręcznik nie bardzo się odpiera. Czoło miałam jak kret, piłowałam peelingiem i micelem i jakoś zeszło, ale było ciężko. To mały minusik, ale da się przeżyć.
A teraz ta ta ta dam!
Tak farba wygląda po trzech tygodniach!

W ostrym słońcu kolor  lekko wpada w baaardzo ciemny brąz, lekką czerń, ale tylko na tej części włosów gdzie siedziała henna. Normalnie tego nie widać, trzeba się przyjrzeć.


Ta fotka, również zrobiona na dworze. Kolor przez trzy tygodnie wypłukał się minimalnie, prawie niezauważalnie. Nareszcie! Wyglądam jak człowiek, a nie jakiś wypłosz!
Włosy nie wypadały i nie wypadają w związku z tą farbą. Włosy nie są sponiewierane, maziaja nie osłabiła ich struktury, nie wysuszyła, nic złego nie stało się ani z moją skórą na łbie, ani z kudłami. Uffff na to liczyłam! I kolor! KOLOR SIĘ TRZYMA! R e w e l k a !
No, mam nadzieję, że po tym wpisie kolorek nie spierdoli w jeden dzień heheh :)
Żeby uwieńczyć dzieło dnia kłaczanki zaaplikowałam sobie jeszcze Laminowanie Marion. Moje włosy lubią taką dodatkową akcję nawilżającą. I teraz wyglądają tak...



i tak....


I tak...


Tak, wiem pojebało mi się dziś z ilością fotek, ale chciałam żebyście jak najlepiej zobaczyli kolor. Trzy ostatnie foty robione w pokoju, ale przy naturalnym świetle. W zależności od tego jak pada światło odcień lekko się różni. Ale nadal jest to czerń. Po trzech tygodniach!
Czy wrócę do tej farby!
Tak, oczywiście!
W tym tygodniu mam zamiar zamówić kolejne opakowanie, które poczeka na swoją kolej, bo nie lubię malować włosów często :)
Zachęcam Was do wypróbowania tego małego cudu, hennie mówię nara i zostaję przy Color& Soin :)

42 komentarze

  1. Henna daje rudości, więc nie ma co się jej kurczowo trzymać, skoro co innego ci pasuje dużo lepiej. Mnie rudy wciąż rajcuje, więc jest henna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, henna jest fajna, ale chyba jednak nie dla mnie :) Póki co zostaję z tą farbą :)

      Usuń
  2. rzeczywiście urosły jak pojebane :D mi dzisiaj tez teściowa (!) poprawiła humor mówiąc mi coś właśnie w tym stylu. Dla mnie henna to była największa pomyłka włosomaniactwa, każdemu odradzę, do tej pory leczę rany, ale się już widać, że goją...
    Chciałabym zauważyć, że pierwsze zdjęcie bez staniora :D
    pozdrawiam,
    Karolina J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak jesień czuję- ubrałam się ;)
      Henna nie jest dla mnie, teraz już wiem :)

      Usuń
  3. Słyszałam o tej farbie, wydaje mi się, że można ją nawet kupić w niektórych aptekach.
    Ja jestem zadowolona z kremu L'Oreal, którego ostatnio użyłam, nawet nie byłoby zbytnio wiać odrostów gdy nie te pojedyncze siwe kłaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest dostępna w aptekach, ale nie na moim zadupiu ;)
      Włosy Ci nie lecą po Leolalalu ? ;)

      Usuń
    2. Po Joannie zaczęły mi wypadać, teraz nie zauważyłam, może dlatego, że używam wspomagaczy w postaci tabletek :)

      Usuń
  4. Taki se ten skład, srają się z tymi "ekstraktami z roślin" gdzie się da, dziwine, że jeszcze kilka razy tego w opis nie wrzucili... a w składzie tylko śladowe ilości szałwii, i, o dziwo, kukurydzy i pszenicy. Jakoś nie robi to na mnie wrażenia jakiejś mega naturalności. Ale jak się trzyma, to jest git.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trzyma się i jest mniej szkodliwa od tych popularnych farb, dlatego ją wybrałam :)
      Aleeee jeśli masz namiar na jakąś naturalniejszą, trzymającą się farbę- daj znać, chętnie przetestuję :)

      Usuń
  5. Z nieba mi spadasz dziewczyno (tylko sobie tyłka nie potłucz :) szukałam takiej recenzji, bo jak już mam wydać prawie 40 złociszy, to chucham i dmucham i chyba kupię :)

    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzyma się i włosy nie wypadają po niej, ale pamiętaj, że na różnych włosach mogą być rożne efekty :)

      Usuń
  6. Włosy masz naprawdę paskudne, istne siano. Na Twoim miejscu bym je obcięła i zapuszczała od nowa, bo tego już się niczym nie da uratować. Tego kołtuna nie jestem w stanie porównać do żadnych włosów, które widziałam na żywo. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. ooooooooooo matko, jakie zniszczone włosy ;/ ;/ ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Bez urazy,ale zamiast farbować zacznij je ratować,a raczej obetnij i jak napisal ktoś wyżej-zapuszczaj od nowa. Suche strasznie,one straszą,nie ma co podziwiać,plakac mi się chciało z żalu nad nimi przy tej całej historii farbowania na czarno. Czy Ty w ogóle widzisz ich stan na zdjęciach? Skoro nie w rzeczywistości na co dzień. Masakra jakaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W rzeczywistości to są miłe w dotyku i nieustannie traktowane wszelką dobrocią. Nie wyglądają źle, a wręcz dobrze. Nie są absolutnie suche. Po prostu nie używam fotoszopek i nie suszę włosów przez co nie są taflą, aleee co ja się tłumaczę.
      Musiałabyś ocenić na żywo.

      Usuń
    2. Skoro je pielęgnujesz, to może istnieje jakiś inny problem np. problemy hormonalne, niedobory witamin... Tu nie chodzi w ogóle o to, by Cię urazić, tylko o subiektywną opinię stanu Twoich włosów i być może podpowiedź jak doprowadzić je do świetnego stanu :)

      Usuń
    3. Wszystko ok z hormonami, witaminami etc.
      Problem leży w tym, że zniszczyłam je farbami drogeryjnymi i fryzjerskimi na przestrzeni lat. W styczniu poleciało dobre kilkanaście centymetrów. Od grudnia ubiegłego roku dbam o nie intensywnie i uwierz mi jest ogromna poprawa w porównaniu z tym co było. Oczywiście nie twierdzę, że są idealne, ale jest lepiej i liczę na jeszcze lepszą ich kondycję :)
      Twoim komentarzem nie czuję się absolutnie urażona, ale nie znasz całej historii moich włosów i musisz wiedzieć, że nie są już one w złym stanie. Zdjęcia nie odzwierciedlają dokładnie ich kondycji. Postaram się na drugi raz zrobić fotki przy lepszej pogodzie, na zewnątrz :)

      Usuń
  9. Czytałam dużo o tej farbie i chyba sama zdecyduję się wypróbować. Czerń akurat nie dla mnie ale szukam jakiegoś fajnego brązu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej spróbować na sobie, bo każda z nas ma inne włosy. Mi osobiście ta farba przypadła do gustu.

      Usuń
  10. Korzystałam z Color&Soin w tym odcieniu i wspominam ją bardzo dobrze, szczególnie odcień.
    W chwili obecnej jestem rozdarta i zastanawiam się, czy używać szamponetek (dotychczas najczęstszy u mnie sposób farbowania), Color&Soin, czy kupić hennę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja póki co zostaję przy tej farbie, no chyba, że dokonam jakiegoś rewolucyjnego odkrycia po drodze ;)
      A szamponetek nie lubię, jakieś takie nietrwałe są jak dla mnie :)

      Usuń
  11. Te kochane, słodziutkie, przemiłe anonimki(pucipucipuci!) na górze, to chyba jedna osoba. Co Wy/Ty macie/masz do Jej włosów!? Pokażcie/pokaż nam zdjęcia swoich przepięknych włosów, trochę się pośmiejemy.
    Niewyparzona, wg mnie masz naprawdę ładne i bardzo zadbane włosy. Ech, nienawidziciele będą nienawidzieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz do perfekcji jeszcze moim kłakom brakuje, ale są w niezłym stanie i niedoczekanie PuciPuci, że się opitolę na zero ;)
      Nawet nie chce mi się komentować mend z góry hehe, na szczęście wakacje dobiegają końca i będą PuciPuci musiały się matmy uczyć, więc im czasu zabraknie na głupkowate teksty ;)

      Usuń
    2. Nazywanie mnie mendą tylko dlatego, że powiedziałam Ci prawdę, jest odrobinę nie na miejscu.
      Mój komentarz nie miał być złośliwy, że tak powiem, miał otworzyć Ci oczy na coś, czego być może nie widzisz.
      Twoje włosy, niezależnie od tego, jakie są w dotyku, wyglądają koszmarnie. Niestety nie zrobię tutaj poetyckiego porównania, ponieważ nie wiem, z czym miałabym je porównać.
      Nieważne, ile dobroci kładziesz na głowę, takich włosów nic już nie uratuje. Są suche, sianowianie, matowe, a po pofarbowaniu na czarno nie są czarne, tylko szaro/brązowo/rudo/zielone. To chyba o czymś świadczy, nie sądzisz?
      Chcę Ci tylko uświadomić, że marnujesz czas i pieniądze, dbając o coś, czego niestety nie da się naprawić i, że jedynym wyjściem w takiej sytuacji jest cięcie, oczywiście jak najkrócej.

      Usuń
  12. Aha, żebym nie zapomniała - z tą matmą trafiłaś, bo własnie matematykę studiuję.
    Tobie z kolei radziłabym uczyć się polskiej interpunkcji, bo jak widzę, jeszcze o niej nie słyszałaś.
    Jest całkiem przydatna, kiedy nie chcesz zrobić z siebie idiotki w oczach internautów, nie potrafiąc stawić przecinka tam, gdzie trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie, droga anonimko, polecałabym, poznanie, takiego, pojęcia, jak, KULTURA,(tak, tak, "u", nie, "ó").

      Usuń
    2. Anonimy prezentują tu akurat wysoki poziom kultury, w przeciwieństwie do autorki bloga, która jest wyjątkowo wulgarną osobą. Dziewczynie nie wypada używać takiego słownictwa (przekleństwa ciągle przewijają się w Twoich postach).

      Usuń
    3. A gdzie jest napisane, że nie mogę używać wulgaryzmów, weź Ty lepiej Miodka poczytaj co myśli o wulgaryzmach i nie pierdol głupot ;)
      To moje miejsce w sieci i mogę sobie pisać jak chcę, jeśli Ci nie odpowiada mój styl pisania, to żegnam- nie mam ochoty dyskutować na bezsensowne tematy i reagować na umoralniaczy :D

      Usuń
    4. "Odrost straszy, ale i cieszy, bo widać, że włosy rosną mi jak pojebane. Szybko, dziarsko jak chwasty w ogródku.
      Fotki starałam się robić na dworze. A właściwie z głową za oknem, żeby kolor był jak najbardziej rzeczywisty. Sąsiedzi pewnie mieli ubaw :)"
      Mój zacny odrost napawa uczuciem strachu, ale i przyprawia o zadowolenie, albowiem można dostrzec, iż moje włosy bardzo szybko się rozwijają. Szybko i dziarsko jak chwasty w ogródku obok mego zacnego pałacu. Ilustracje ukazujące me włosy starałam się czynić na świeżym powietrzu. A właściwie z głową za oknem, ażeby kolor ukazał się jako jak najbardziej rzeczywisty. Osoby zamieszkujące w pobliżu mego zacnego pałacu zapewne były rozbawione tymże stanem rzeczy.

      Już lepiej się czujesz, droga Anonimko? :D

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.