Menu

czwartek, 28 sierpnia 2014

Będziesz moja... szmato!

Dawno nic nowego nie zeszmaciłam. Dawno już byłam na polowaniu ciuchowym po zawiłych ścieżkach drugiej ręki. Ale pokażę Wam zaległe zdobycze i pomarzę o wolnej chwili by móc wybrać się na jakieś szmaciane polowanko.
Jedziem Mańka!



Kufajka, nowiuśka za jakieś 8 złotych. Dobrze ceny nie pamiętam, za wszystko żałuję. Pasik więzienny w sam raz dla mnie- człowieka uwięzionego w sieci z tatuażem na plecach prawie takim jak miał Michael Scofield, którego to skazali na śmierć i uciekał z pięć sezonów z kicia. Eligancki łach, komary nie gryzą, zad zasłania, nerek nie przeziębię mimo iż haleczki nie noszę. Haemy jakieś to zrobiły, srać na firmę.


Kolejna kufajka, zwiewna jak wymioty na wietrze wydalane przez okno w pędzącym pociągu. Kwintesencja romantyczności. Komuś się nie chciało rękawów robić, ale co się dziwić skoro zapłaciłam piątaka za tego motyla. Ma tam jakieś dziury, gdzie można wsadzić ręce i tak to lata przy tułowiu jak chce i kiedy chce. Fajnie wygląda i jest przyjemne w dotyku. Szkoda, że bure. Mogłoby być jakieś neonowe, ale co ja mam do gadania. Za te pieniendze nie będę się awanturować. Chociaż w sumie to bym mogła, bo krawata nie noszę, a każdy wie, że klient w krawacie jest mniej awanturujący się.


I znowu tak kuresko romantycznie. Kwiatki, motylki, falbanki...idzie się porzygać. Ale bluzczyna świetnie się układa, podkreśla kształty. No chyba, że ktoś nie ma kształtów- taki zając bez kości na przykład wyglądałby jak flak. Ale zające nie noszą bluzek. Futra noszą. Burżuje pierdolone. Dekolt daje radę, jak ktoś dekolty lubi. Ja lubię. Całe 10 złotych zapłaciłam- o ja rozrzutna. Nie lubię motylków i kwiatków. Tu znoszę, bo reszta prezentuje się przekusuperomegototaldobrze.


Z tyłu również poniewierają się te falbanki, a do tego jeszcze dwa skrzyżowane sznurki. Nie wiem czy to jakiś znak szatana, czy raczej symbol anielski czy jakiś egipski, ale wygląda zajebiście. Tak, wiem znowu przeklinam, a dziewczynie nie wypada. Sraty taty gacie w kraty. A skoro mowa o gaciach...


Kalison zimowy, wersja hard- jeans. Super slimy. Czyli wciśnie się tylko taka dupa, która nie ma nadmiaru w obwodzie. Moja się wciska, bardzom rada z tego powodu. Rureczki tego, teges szmeges. Siwe. Jakieś Denimy czy inne takie. Aliganckie i do gnojowcy i do kościołu. Tylko należy pamiętać, że po gnojowicy, a przed kościółem trza przeprać w wartkim strumieniu. Jest szpan we wsi, ni ma co, dyszka zapłacona, a radość ogromna. Oczywiście nogawki skróciłam, to znaczy moja Matka Boska skróciła, bo ja jestem lewa. Umiem przyszyć guzik, małą dziurkę załatać, ale na tym moje umiejętności się kończą. Ale my z Matką Boską to dobry tandem- kiedyś ja projektowałam sukienki, a Ona mi je szyła. Minge może się schować, bo moja Dolcze Bożenna jest the best!


Drugi kalison, za 4 złote. Od Marków i Spenserów i innych tych projektantów z "Mody na sukces". Spektra, Spensers to chyba z jednej rodziny, krewni Foresterów, siostra szwagra matki wujka stryja córka to była siostra brata ojca stryja konkubina w tym filmie, zgadza się? Gacie wyjątkowo niefotogeniczne, no bo co tu fotografować- getry jak getry, czy jak Wy tam mówicie ledżinsyyy.


Sukienczyna za 8 złotych. Ładna, koronkowa, miła w dotyku. Taka trędi, bo boczki czarnym wyszczupla. Taka pieseł wow. Tylko za krótka. Jakby to ładnie ująć- dupa mi wyłazi i radośnie klaszcząc pośladkami raduje się z tego, że ma okazje oglądać otaczający świat. Dupa ma zabronione wyglądanie, toteż kalison pod spód zakładam i traktuję sukmanę jak tunikę. To jest niby jej przód.


A to jest niby jej tył. Tylko, że ja zakładam ją tył na przód, bo lubię dekolty na cyckach, a nie na plecach. Na plecach nie mam cycków. Jak mi będzie zimno w cycki to założę jak projektant przykazał. Fakinguniwersalny łachman!


Chodaki. Popularnie zwane- sandały z koziej pały. Za 10 złotych. W zeszłym roku miałam identyczne. W tym roku, w tym samym skamie znalazłam takie same, nówki nie śmigane. To znaczy już śmigane, ale przeze mnie. Mega wygodne! Lata się w nich jak śmigiełko. Mogłabym w nich świat przemierzyć, oczywiście w góry nie polecam. Ostatnio było głośno o pomyleńcach, którzy wybrali się na górską wycieczkę w sandałach. Gratuluję głupoty. Jedyny minus moich kozich sandałów jest taki, że są japonkami i skarpety ciężko się do nich wkłada. No cóż...nie jestem stuprocentowym Polakiem :D


I na koniec kozaczki, botki za 13 złotych, nóweksy. Ładne, takie różowe. Jakieś tam ćwieki czy coś. Szpileczka jest jak ta lala. Tylko kułwa dziury mają na paluchach. Śnieg mi będzie wpadał, niech to jasna Anielka! Ehhh, myślę, że nadadzą się na okres przejściowy, gdy to już upałów nie ma, a jeszcze zimno nie jest. Takie świńskie, różowe raciczki na cieplejszą jesień, będę w nich trufli szukać.

Bedzie?
Starczy Wam ?
Tyle mam, tyle opisałam.
Jak znajdę chwilę to polecę na nowe łowy i na widok perełek zakrzyknę radośnie- będziesz moja... szmato!
Ahoj :)

28 komentarzy

  1. Świetna sukienka :)
    A tytuł posta bardzo oryginalny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Post genialny. Obsmialam sie jak norka. A ubranka zajebiaszcze przyznam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Leżem, kwiczem, radujem siem. Akurat post do czytania jak śmietana na przerwę w robocie, coby do fajrantu dociągnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzuć te robotę w cholere, chodź na piwo bedziem sie śmichać do wieczora ;)

      Usuń
  4. Świetny styl pisania! Sukienka z koronką piękna, też nosiłabym tył na przód ;)

    Obserwuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki tam styl bez stylu, mój ;)
      Kurde, jeszcze trochę to będę się bała z domu wyjść- coraz więcej osób mnie obserwuje ;)

      Usuń
  5. Sporo tych twoich łupów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja raz na ruski rok mam czas wyskoczyć na polowanie, to już jak się wypuszczam to na całego ;)

      Usuń
  6. "Jakby to ładnie ująć- dupa mi wyłazi i radośnie klaszcząc pośladkami raduje się z tego, że ma okazje oglądać otaczający świat. Dupa ma zabronione wyglądanie, toteż kalison pod spód zakładam i traktuję sukmanę jak tunikę".
    PADŁAM! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstawaj, bo usta usta zrobię, a jadłam cebulę :D

      Usuń
  7. Jeju... Ale zazdroszczę Ci tych spodni :( Ja niestety ciągle chodzę w takich luźnych, bo nigdzie nie umiem na siebie napasować, ani w second-handach, ani w sieciówkach, ani w internetach. A marzą mi się takie obcisłe rureczki... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh o dziwo najszybciej dopasowuję spodnie w skamach, te z sieciówek i innych sklepików wiecznie mi jakoś tak niechlujnie się układają ;)

      Usuń
  8. hahaha dajesz radę! chyba będę tu wracać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wbijaj, będę czekać z kolejnymi wypocinami ;)

      Usuń
  9. Oj ale Cię lubię :-D Chciałabym Cię poznać w realu, myślę że byśmy się dogadały :-D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Browarek, panienki, łiski i złote łańcuchy to mój stajl- pewnie się dogadamy hehe ;)

      Usuń
  10. Biorę tę bez rękawów, taką zwiewną i te różowe botki zajebiste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to biorę ? Ja żem za to zapłaciła, nie ma, że bierzesz hehehe ;)

      Usuń
    2. Mnie się Ona podoba :) robimy tak Ty ponosisz potem podasz do mnie ;) hihihihi

      Usuń
  11. Sukienka ostatnia bardzo fajna, szkoda, że za krótka. Masz jakieś ulubione lumpeksy czy idziesz gdzie Ci w danej chwili pasuje?
    Mi się udało kupić 3 pary fajnych butów w lumpeksie, będę musiała pokazać niedługo kolejną część zdobyczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokazuj, pokazuj- uwielbiam :)
      Mam swoje ulubione, głównie w KrasnymYorku- koło UP i na Chmielnej. Reszta skamów to tak po drodze i czasem coś się trafi czasem nie. Jeszcze taki szmaciak koło (Z)Jawy jest całkiem ok. Z zagramanicznych to "Spadek" w Zamościu. Dalej nie mam czasu się zapuszczać ;)

      Usuń
    2. Ja jak jeszcze mieszkałam w Krasnym to nie odwiedzałam lumpków, dopiero w Lublinie się wkręciłam. Kiedyś jeździłam po różnych szukając wyprzedaży czy nowych dostaw, teraz ograniczyłam się do dwóch i chodzę gdy ma być nowa dostawa :)

      Usuń
    3. W Lublinie na szmatach byłam ze dwa razy ;)
      A ja chodzę jak mam jakieś sprawy do załatwienia na mieście- przy okazji robię sobie dzień wagarowicza i oddaję się przyjemnościom :)

      Usuń
  12. Kurde, trzeci raz próbuję dodać komentarz! Jak się nie doda to się pochlastam! Oczami wyobraźni widzę Cię popylającą przez krasny w tych różowych botkach - babki klotki dewotki pomyślą, żeś opętana- na mnie się patrzyły jak na jawnogrzesznicę jak pomalowałam usta na neonowy róż :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee ja tam nie zwracam uwagi na klotki ;) Jako rdzenna wieśniara wychowana w jeszcze bardziej zamkniętym, małym środowisku przestałam zwracać uwagę na komentarze pod moim adresem ;)
      Wyobraź sobie 15 latkę z kolczykiem w brodzie i czerwonymi włosami na małej wsi :) Najpierw był szok, potem przestali na mnie zwracać uwagę, przywykli do mojej inności ;) Ba! Te wszystkie najbardziej plotkujące babki miło ze mną rozmawiają po dziś dzień. Liczy się wnętrze hehe ;)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.