Menu

sobota, 12 lipca 2014

Klauzula głupoty

Zawrzało ostatnio.
Pewien doktorek nie chciał dokonać aborcji, bo  mu sumienie nie pozwoliło.
Pochyliłam się nad tym wszystkim.
Zaczęłam się zastanawiać.



Jest taki doktorek, co się klauzulą sumienia zasłania, katolik, a może bardziej katol. On się nie zgadza. On ciąży nie usunie. Nie ważne, że aborcja w tym przypadku była poniekąd koniecznością. Nie, bo nie on tego nie zrobi. Nie i już. Bo życie, bo to dziecko...ale...
Ale czy idąc na studia takie jakie wybrał, dokonując wyboru bycia lekarzem nie brał pod uwagę tego, że takie zabiegi być może będzie musiał wykonywać? Nie lepiej gdyby taka osoba została stolarzem na przykład? Mógł wieść beztroskie życie piekarza i dodawać więcej mąki żytniej do chlebka, żeby jego sumienie było spokojne. Ale nie! Został lekarzem. Został lekarzem, więc jego zasranym obowiązkiem jest pomagać ludziom i przede wszystkim nie szkodzić. A co by było gdyby kobieta na skutek powikłań zmarła? Tak samo zabiłby człowieka. Ale narażając życie kobiety mamił ją i przeciągał w czasie decyzję o aborcji, tak by w końcu do niej nie mogło dojść. A mógł odesłać ją gdzie indziej. Nie jest przecież jedynym lekarzem na świecie. Ale nie, sumienie mu nie pozwoliło.
A gdyby ktoś z nas trafił na stół operacyjny, a naszym  lekarzem byłby świadek Jehowy? Jak wiecie, albo i nie w tej grupie wyznaniowej nie dopuszcza się transfuzji krwi. No i leży taki Wicek na stole, blady, bo mu krew już uleciała i czeka na ostatnią deskę ratunku- krew. I nagle Dochtur Gienek, wyznawca swojej tam psiej czy kociej wiary staje, rozkłada ręce i mówi, że mu sumienie nie pozwala podać ani kropli krwi. No nie, bo on nie może, bo to się kłóci z jego wiarą. No niestety Panie Wicek- zmów Pan swoje paciorki i przygotuj się na wieczorny melanż ze Świętym Piotrem.
Wchodzisz do baru zamawiasz hamburgera z soczystym kotletem ze świeżo zarżniętej świni. Dostajesz bułkę z warzywami, bo Pan Jeremiasz, właściciel przybytku jest wegetarianinem i te całe kotlety są wbrew jego sumieniu.
Gorąco jak diabłów sto, wpadasz do spożywczaka. Chcesz kupić zimne piwko. Pan Tadeusz podaje Ci Kubusia. Pan Tadeusz to wieloletni abstynent, były alkoholik, a alkohol to zło- nawet jedno piwko w tygodniu to Twoja droga do czeluści.
Nie porównujmy ludzkiego życia do mięsa i piwa, ale jeśli dalej tak pójdzie to każdy będzie zasłaniał się swoimi klauzulami sumienia.
Wracając do dziecka. Dziecko się urodziło, kobieta żyje. Dziecko zmarło niedługo po tym jak pojawiło się na tym świecie. Jeśli takie dziecko gdzieś teraz jest i pamięta coś ze swojego krótkiego życia to Ziemię kojarzy tylko z bólem i cierpieniem.
Aborcja w Polsce jest prawnie zakazana. Można dokonać jej w kilku przypadkach-
  1. ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej (bez ograniczeń ze względu na wiek płodu[1]),
  2. badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu (do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej[2]),
  3. zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (do 12 tygodni od początku ciąży[2]). *****

W tym przypadku, punkt drugi zezwalał na dokonanie usunięcia płodu. Ale lekarz nie zechciał ulżyć kobiecie i dziecku, nie chciał pomóc w tym strasznym dla nich momencie. Może to co powiem wyda się brutalne- ale czy nie lepiej skrócić męki dziecka i pozbawić je życia, niż narażać na krótkie życie w okropnych męczarniach? Przecież nawet zwierzęta usypia się by nie cierpiały.
Nie chciałabym być cierpiącym dzieckiem. Tak, wolałabym umrzeć niż żyć w katuszach, wiedząc, że i tak za chwilę umrę. Śmierć w niektórych przypadkach to ukojenie, to akt miłosierdzia. Śmierć nie jest najgorsza, gorsze jest skazywanie kogoś na cierpienie.
Ten lekarz to dla mnie egoista.
Egoistami są niektórzy rodzice, którzy skazują swoje maleńkie dzieci na krótkie życie w bólu.
Znowu zabrzmię okrutnie, ale kiedyś nie było tabletek, zastrzyków i innych medykamentów, które służyły podtrzymywaniu ciąży. Kiedy płód rozwijał się nieprawidłowo- umierał. Kiedy rodziło się chore dziecko- sztab ludzi nie podtrzymywał go na siłę przy życiu. Dziecko umierało. Selekcja naturalna. Matka Natura wiedziała najlepiej, które dziecko jest na tyle silne by żyć, a które na tym świecie sobie nie poradzi.
Wiem, że część chorób na które umierały noworodki, to w dzisiejszych czasach choroby błahe. Ale pomijam wszelkie zapalenia płuc i inne banały. Jeśli jednak badania prenatalne jednoznacznie sugerują, że dziecko nie ma szans na życie bez bólu- dlaczego zmuszamy je do życia?
Czy nie jesteśmy chorymi egoistami?


*****źródło- http://pl.wikipedia.org/wiki/Aborcja_w_Polsce

10 komentarzy

  1. o! wyjęte z mych ust.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy bym tak ślepo wierzyła badaniom prenatalnym. Znaczy inaczej: wiem, że bym nie wierzyła do końca. Akurat w bliskim otoczeniu mam do czynienia z osobami, które podjęły decyzję o urodzeniu, chociaż dziecko miało mieć marne szanse, albo wcale. Ma aktualnie 4,5 roku i jest generalnie zdrowe (nie liczę typowych chorób dziecięcych) oraz przypadek wpadki gdzie miało być wg badań (podwyższone ryzyko z racji wieku) wszystko ok, płód zdrowy i cacy, a dziecko urodziło się bardzo poważnie chore.

    To są ciężkie tematy. I wydaje mi się, że dopiero gdy same staniemy (oby nie!) przed decyzją o aborcji, będziemy mogły się wypowiadać w tym temacie za lub przeciw. Bo inaczej to jakby oceniać danie, którego nigdy nie jadłyśmy, ba! nawet nie wiemy dokładnie jak wygląda.

    Co do selekcji naturalnej: zgadzam się, że przetrwały najsilniejsze jednostki i też sama nie chciałabym być podtrzymywana przez maszyny przy życiu w razie wypadku czy coś.

    A w kwestii transfuzji krwi: zapytaj jakiegoś znajomego lekarza, nie będącego akurat "na służbie" czy pozwoliłby podać sobie albo komuś z najbliższej rodziny krew... Mało jest tak "odważnych".
    Kiedyś robiono okłady z kału na rany, teraz podaje się obcą krew, ciekawe co będzie za 200 lat...

    Pozdrawiam
    Rosty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyśmy nigdy nie stanęły przed taką decyzją!
      Ale uważam, że jeśli matka nie chce podejmować ryzyka w uzasadnionych przypadkach powinna mieć prawo wyboru.
      Oczywiście to moje zdanie na dzień dzisiejszy, bo jak wiadomo tylko krowa nie zmienia poglądów. Nie wiem jakie moje zdanie będzie za tydzień, rok czy pięć lat. Na dzień dzisiejszy uważam jak uważam.
      I miejmy nadzieję, że za sto czy 200 lat medycyna pójdzie mocno do przodu :)
      pozdrawiam i dziękuję za wyczerpujący komentarz :*

      Usuń
    2. Z tą transfuzją krwi, to chyba lekka przesada... Przecież taka krew musi być dokładnie przebadana i dlatego podczas pobierania krwi wypełnia się formularz, który częściowo może wyeliminować daną krew z dalszego obiegu(no chyba, że w nim pościemniasz, ale po uj wtedy ją oddajesz?! wtf...) Sama miałam transfuzje krwi(o ironio, że akurat po porodzie ;p) i Bogu dziękuje, że tak się stało i dzięki temu szybciej doszłam do siebie ;)
      Uważam, że aborcja to wybór każdej kobiety i to ona powinna decydować o tym, a nie rząd... Sama bym pewnie nigdy się na to nie zdecydowała, chyba że moje życie byłoby zagrożone, bo wolałabym żyć dla pierwszego dziecka i dla męża niż zginąć za 2gie dziecko.

      Pozdrawiam! Keira

      Usuń
    3. To prawda, wypełnia się kilka stron, a krew jest dokładnie badana. Sama kiedyś oddawałam, może płynie w Tobie moja krew ;) W ostatnim czasie nie mogłam oddawać, bo waga w okolicy 50 kg odpada...ale jak mi dupa urośnie to chętnie wrócę do tej zacnej czynności :)
      Bardzo mądre słowa Keira! Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Zgadzam się całkowicie. Skomentuję pięknym cytatem:
    "Nic lepszego człowiek nie może zrobić człowiekowi, niż uwolnić go od bólu, i nic gorszego, niż mu ból zadać." - Sławomir Mrożek

    OdpowiedzUsuń

Szablon by: Panna Vejjs.