Menu

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Słoneczna pielęgnacja i kolorowe sny ;)

Hej ho pirackie kłaczanki :)
Ostatnio zaniedbałam bloga, bo mam na głowie tyle, że aż mi szyja cierpnie, ale dajemy radę dziołchy i jedziemy z koksem ;)
Włosowa niedziela trwała niemal tydzień u mnie, włosy dostały tego czego chciały ;)
Wszystko zaczęło się w połowie ubiegłego tygodnia. Kiedy dni nie były jeszcze tak upalne moje włosy śniły o poprawie koloru. Nie mogłam im odmówić tej przyjemności. Niezawodna Patryszja pomogła mi z Khadi w odcieniu indygo, o którym pisałam już TUTAJ.
Przy pierwszym podejściu do indygo, kolor pięknie trzymał się około dwóch tygodni. Później cholernik wypłukiwał się sama nie wiem kiedy i zostałam z pstrokatą sierścią, co najbardziej było widoczne w słońcu. Tym razem postanowiłam dorzucić nogę nietoperza, żeby efekt był lepszy, a henna trzymała się lepiej. Niestety nie mogłam złapać nietoperza, więc do mieszanki dodałam łyżeczkę soli. Potwornie bałam się, że moje włosy po takiej mieszance wybuchowej przesuszą się na maksa. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy okazało się, że nie tylko włosy nie zostały mocniej przesuszone, ale i były mniej wysuszone niż przy pierwszym podejściu do indygo! Jestem jakaś dziwna, czy coś :)

Siedziałam z indygo na głowie około 3 i pół godziny, po czym resztkami sił o pierwszej w nocy zmyłam konusa i wysuszyłam włosy. Męczyłam się bez mycia dwa dni i drugiego na na noc nałożyłam na sierść olejek migdałowy. O tym olejku więcej napiszę wkrótce, bo to właśnie z nim spędzam czerwiec. W sekrecie powiem Wam, że ten olej bardzo przypadł mi do gustu. 
Kolejnego dnia, rano umyłam w końcu włosy, nałożyłam maskę. Radical na skórę głowy, w końcówki Vatika, na całość mgiełka Marion i suszymy. Kolor wyszedł genialny, jeszcze troszkę rudości w słońcu jest, ale jest lepiej. Mam nadzieję, że sól pomoże w utrzymaniu koloru, bo jak nie to będzie wojna. Jeszcze nie wiem, który kraj zaatakuję, ale poleje się krew i będą łzy ;) Jeśli używacie indygo z Khadii- zdradźcie mi Wasz sekret, co robicie, żeby dziadostwo trzymało się lepiej i dłużej.
To nie koniec włosowych dni, to dopiero początek ;)
Przy jednym z postów jedna z dziewczyn poleciła mi odżywkę z serii profesjonalnej z Isany. Wersja do suchych, zniszczonych włosów. Ale oczywiście akurat tej w drogerii nie było. Tak się złożyło, że akurat objętość była w promocji od Isanki profesjonalki to wzięłam. Pięć złotych to jak za darmo za pół litra. Odżywka ma niezbyt przychylne recenzję, ale ja po dwóch użyciach widzę, że mi nawet pasuje.  Ale o tym napiszę po dokładniejszej analizie.
Wróćmy do kolejnych dni kłaczanki.
W sobotę słońce tak fajowo nakurwiało z nieba, że nie mogłam się powstrzymać przed wyłożenia moich zwłok w ogródku. Jako, że po opalańsku i tak trzeba umyć włosy, skorzystałam z naturalnego podgrzewania czupryny. Zanim wylazłam na światło dzienne nałożyłam na włosiska porcję olejku migdałowego pomieszanego z maską Kallos.

Maskę muszę zrecenzować w najbliższym czasie, ale mam tyle rzeczy do opisania tutaj, że nie wiem za co najpierw się łapać. Tak czy siak wkrótce coś o niej skrobnę.
Namaściłam włosy olejem i maską, zwinęłam w ślimaka i owinęłam łeb turbanem z koszulki- jestem taka oryginalna ho ho :D 
Po dwóch godzinach na słoneczku umyłam siebie, umyłam włosy. Po umyciu łepetyny wypróbowałam wspomnianej odżywki objętościowej z Isany. Noooo i powiem Wam, bardzo fajne kudły miałam po tym zabiegu! 
Czynność powtórzyłam w niedzielę, dokładnie te same kroki. 
Włosy napiły się dobroci po hennowaniu, są miękkie i ładnie się układają. Tym razem co prawda nie przesuszyły się jakoś bardzo, ale dziś stwierdzam- moje włosy są fajne ;) Odżywka Isankowa nie daje może jakiegoś efektu puszapa, ale włosy są ładnie odbite od nasady i nabrały lekko objętości.

Kolor zaczyna coraz bardziej mi odpowiadać, tylko niech się cholera trzyma dłużej, bo nie zdzierżę. Włosy me przypominać włosy poczęły z czegom rada. Grunt to to, że się nie cofam tylko posuwam powoli na przód z moją regeneracją :)
A jak tam Wasze dbanie? Jesteście systematyczne, czy dbacie o włosy od przypadku do przypadku? Ja się uparłam i mam mieć piękne, lśniące włosy do pasa. I koniec kropka- nikt mnie nie powstrzyma :D

30 komentarzy

  1. A ja już postanowiłam! Na koniec tygodnia maluję włosy henną :) mam nadzieję, że będę zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  2. o jaki kolorek, ładne włosy :p ja muszę w tym tygodniu swoje pomalować, żeby już na wesele były ładne, a maluję farbą z Joanny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi farby zrobiły straszną rozpierduchę, kolor był fajny, ale niestety kłaczory wypadały jak dzikie :(

      Usuń
  3. Bardzo ładnie wygląda Twa czuprynka
    Lecz nie zawsze grzeczna z Ciebie dziewczynka,
    O taak, nie umiem rymować:D Kolor idealny, bardzo taki lubię właśnie:) A odżywkę z Isany za Twoją recenzją kupiłam i jestem na etapie testów;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam na Twoje zdanie w temacie odżywki :)
      Rym jest dobry, co chcieć ? ;)

      Usuń
  4. Widoczne uniesienie Twego owłosienia u nasady głowy ;) Uwielbiam czytać Twoje posty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam identycznie przerzedzone włosy na dole :( Nie ścinasz końcówek? Kolor masz bardzo ładny, ale włoski wyglądają na bardzo przesuszone (chyba że suszyłaś włosy minutę przed zrobieniem foty :D). Pozdrawiam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, włosy wysuszone tuż przed zdjęciem :) Postaram się na drugi raz odczekać chwilę nim cyknę fociszczę :)
      Końcówki przycięte w maju, więc są całkiem niezłe. Może nie pierwszej kategorii ale przyzwoite :) No i ciągle pracuję nad całością :)

      Usuń
  6. Ja jakoś nie potrafię przekonać się do tej henny, a póki co i tak staram się odwlekać jakiekolwiek farbowanie jak najdłużej. Ale kolor wyszedł Ci naprawdę spoko.
    A moje dbanie zaczyna być systematyczne, w końcu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak systematyczność to podstawa- we wszystkim :) Na szczęście z mobilizacją nie mam problemów i wszystko po czasie leci z automatu :)
      Nie musisz od razu się hennować, nie każdy lubi, ale jak Cię kiedyś najdzie możesz spróbować :)

      Usuń
  7. Cześć Pudernico :D Powiesz mi gdzie dorwałaś Khadi? :) bo nie mogę jej nigdzie upolować :O no chyba, że zamówiłaś na necie, do czego i ja powoli czuję się przymuszona :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moim końcu świata szybciej sama bym wyhodowała te zielska niż gdzieś kupiła hehe, więc zamówiłam na AlleDrogo, choć koleżanki chwalą sobie też helfy.pl. Ja jednak kupiłam ciut taniej ;)

      Usuń
    2. No kurde no ;d z tą hodowlą zielska to niezły pomysł w sumie.. ;d ale zanim urośnie to chyba jednak skuszę się na Allegrooo ;) dzięki za odpowiedź! :)

      Usuń
    3. Nie ma za co!
      A z tym zielskiem to uważaj, bo za niektóre można pójść siedzieć :D

      Usuń
  8. Nie jestes jedyna z ta sola,moje wlosy sa mega nawilzone po mgielce z sola o odrobina odzywki. Sprobowalam bez odzywki i bylp gorzej. Pozdrawiam droga Klaczanke ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *sola i odrobina
      **bylo
      i oczywiscie chodzilo mi ze gorzej sprawdzila sie mgielka z odzywki bez soli(juz o takiej porze nie mysle xd)

      Usuń
    2. Czaję, łapię chwytam ;)
      Czyli sól z umiarem jest ok, dobrze wiedzieć, że nie jestem jakimś dziwadłem :D

      Usuń
  9. Kolorowalam henna dopiero raz, orzechem Khadi i powiem Ci, ze mi się praktycznie nie wypłukuje. Co mnie zadawala niesamowicie, bo po recenzjach miałam obawy. 1,5 miesiąca i trzyma się jak zła:D Tylko odrost juz drze ryja. I tu właśnie pojawia się lekki wkurw, bo dostępność po huju, a allegro mnie drażni, niecierpliwa jestem. Internety podpowiadają tylko dwa sklepy w Lublinie, gdzie pewnie dwie sztuki na krzyż, w dodatku nie po drodze. Może ktoras wlosowariatka wie więcej niż ja i szatanska sieć, gdzie w Lbn kupie khadi? Niewyparzona kupujesz na all?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi czarna też się ładnie trzymała, tylko to jebane indygo nie chce się słuchać ;) Oczywiście wiem, że mogłabym farbować dwuetapowo tj jednego dnia czerń a drugiego indygo. Ale jestem leniwa i nie lubię malowania włosów. Nienawidzę i nie ważne czy henną czy farbą, nie lubię. Chociaż wolę już henną, bo chociaż amoniakiem nie wali czy innym badziewiem. Już wolę smród zasikanego siana niż chemiczne opary. Ale indygo tak nie capi, nawet da się znieść.
      Tak kupuję na allegro, bo na końcu świata nie zaznam rarytasów :D
      Dziewczyny z Lublyny! Apel jest! Koleżanka szuka w Lublinie Khadi- macie jakieś info ?:) Bo ja nie mam pojęcia, także proszę o pomoc w imieniu Anonimka :)

      Usuń
    2. Khadi to w Cosmeceuticum i tym zielarskim w E'clercu..ale jeszcze z wizażu wiem, że jest Lublinianka sprzedająca hennę (podobno świetnej jakości) sprowadzaną chyba przez nią (nie jestem pewna), ma konto na allegro i już sprawdzałam, że w Lublinie da się odebrać na miejscu za darmo. Ceny niższe niż khadi, ja sprawdzałam tylko kasję i ona kosztował a 17 zł. A sklep na allegro to "pola henny" czy "pole henny", jakoś tak ;) nie pamiętam dobrze, bo jeszcze się na swoją hennę nie zdecydowałam. A, dziewczyna z wizażu bardzo chwaląca "pola henny" używała henny rudej i mówiła, że kolor piękny. Tyle wiem ;)

      Usuń
    3. Dziękuję w imieniu zainteresowanej :)
      A tak btw to sobie już tę hennę z pola obczajam ;)

      Usuń
    4. Dzięki dziewczyny. Dorwalam stacjonarnie, fajny sklepik znalazłam, w dodatku stosunkowo niedaleko domu. Oprócz henny milion innych skarbów do włosów i nie tylko z resztą. Nawet produkty Zrób Sobie Krem mają. Przemila pani, doradziła, wytłumaczyła to i owo i gratisy dorzuciła. Kupiła mnie dożywotnio :D Mimo wszystko dziękuję za odpowiedzi i apel:) A żeby nie być tak całkiem anonimową fanka Niewyparzonego bloga mam na imię Justyna, inaczej zwana Ruda Wredna:) Pozdro

      Usuń
    5. Cieszę się, że akcja przyniosła pozytywne rezultaty ;)
      Cześć Wredna Ruda Justyno! Mam na drugie Justyna, pewnie też bywam wredna, a ruda byłam chyba przez rok w wieku 16 lat ;)

      Usuń
  10. Nie wiem czy to kwestia aparatu, ale końcówki wydają się być baaardzo przerzedzone. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze troszkę im do perfekcji brakuje, nie przeczę ;) Aczkolwiek tu się troszkę pokazały z tej gorszej strony, bo były tuż po suszeniu ;) Tragedii nie ma i są systematycznie podcinane, ale będzie lepiej ;)

      Usuń
  11. Jedno mnie zastanawia. Dlaczego zawsze na zdjęciach jesteś w bieliźnie? Taki fetysz czy co? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się to bardzo podoba, choć kobietą jestem :D

      Usuń
    2. Hehe gdzieś już o tym wspominałam ;-) to nie fetysz, raczej nrst to praktyczne-mam tatuaż na plecach i dzieki nirmu widzę ile mi włosy urosly ;-) bo wiecie-koszulka moze sie przekrzywic, a rysunek nie do zdarcia i zawsze w tym samym miejscu ;-)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.