Menu

sobota, 5 kwietnia 2014

Upojne noce z Khadi Swati

Mamy już kwiecień- plecień, a ja jeszcze marca-garnca nie ogarnęłam :)
Wzięłam udział w akcji olejowania. W sumie to taką akcję mam nieustannie od grudnia, ale tym razem było oficjalnie ;)
Marcowe upojne noce spędziłam z olejkiem Khadi produkowanym przez Swati. 

Zrobiło się jedno wielkie zamieszanie, bo niby Khadi Swati to nie oryginalne Khadi Khadi. A wszystko to prawdopodobnie wielka ściema, a nikt tego nie raczył wytłumaczyć. Olejek kupiłam w okolicznym sklepie zielarskim, dopiero w domu zczaiłam się, że coś jest nie tak. Zapłaciłam około 40 złotych, ale pomyślałam, że może dlatego, że w "moim" sklepiku zawsze jest taniej. Siadłam przed kompem i zaczęłam wnikać. Kobity na blogach pisały, że to podróbka. Ale jak to? Kupiłam w sklepie, nie na Alledrogo czy byle jakim bazarze. To nie może być podróbka! I nie jest. Khadi Swati to oryginał, po prostu produkowany przez inną firmę - to tak w skrócie. Jeśli ktoś jest ciekawy korzeni moich ustaleń i ma ochotę wnikać w temat - może sprawdzić tu oraz tu .
Wyjaśniłam co i jak, bo sama szukałam info i nie było łatwo, dlatego postanowiłam rozwiać wątpliwości ;) Nie jestem świnią, może komuś to się przyda.
Wracając do tematu mój olejek to Khadi z firmy Swati herbal vitalizing hair oil czyli olejek stymulujący wzrost włosów. Butelka ma 210 mililitrów. Flaszka z porządnego plastiku. W momencie zakupu była owinięta zgrzaną, grubą folią. Wygodna w użytku, zatrzaskowa. 

Przez miesiąc olejowania zużyłam niemal całą butelkę. Stosowałam co drugą noc, czasami częściej. Olejowałam na sucho. Wlewałam troszkę więcej niż połowę "kieliszka" czyli jakieś 12-15 ml. Wcierałam w skórę głowy oraz namaszczałam całość wicherków. Wydajność olejku oceniam na normalną, przeciętną, jeden chuj. 
Olejek ma w składzie to co widać- indyjskie badziewie z suchego pola co rzadko widzi deszcz, ale mimo to ma świetne właściwości.

Shikakai - wzmacnia cebulki włosów i mobilizuje nasze kudły do wzrostu.
Mulethi - lukrecja -odżywia jak nalewka babci, nawilża jak lubrykant z pornoli,  wybija bakterie i nie dopuszcza do łupieżu.
 Amla- nabłyszcza, wzmacnia, dobrze wpływa na skórę, usuwa łupież, przyśpiesza wzrost, zapobiega przedwczesnemu siwieniu i wypadaniu.
 Cyperus Rotundus (Nagarmotha) -Stymuluje pracę gruczołów łojowych blisko korzeni włosów.  
 Olej sezamowy- uelastycznia i wygładza kruche, przesuszone końcówki włosów i nie pozwala na łamliwości ich kości (czy włosy mają kości? ) hehe no kłaki się nie łamią ;)
Bhringraj - odżywia łeb. Zapobiega wypadaniu, łysieniu i siwieniu włosów oraz rozdwajaniu się końcówek. Do tego włosy są mięciutkie jak puszek i lepiej się układają.
  Jatamansi- wzmacnia  włosy i przyspiesza regenerację.
 Neem oil -  odżywia, wzmacnia jak stejki, oczyszcza jak perfekcyjna pani domu .Wzmacnia i regeneruje cienkie jak barszcz i słabe jak pipa włosy.
Tak to to działa według producenta. Według mnie też. Nie mam łupieżu, nie wyłysiałam, nie posiwiałam, gruczoły mi pracują, a moja skóra jest jak pupka niemowlaka. A tak konkretniej to olejek mi nie zaszkodził, włosy faktycznie są coraz lepsze, ale na to składa się cała moja pielęgnacja, a olejek to tylko jeden z jej elementów. Nie potrafię jednocześnie stwierdzić, czy wszystkie pozytywne zmiany to zasługa olejku. Za dużo wszelkiego gówna pcham na łeb, żeby jednoznacznie powiedzieć- tak ten olejek jest zajebisty. Jednego jestem pewna- działa dobrze na włosy. Na pewno nie szkodzi. Na pewno moje włosy zrobiły się przyjemniejsze w dotyku po nim. Prawdopodobnie wpłynął też na porost moich kłączy, ale tak jak wspomniałam ciężko mi jednoznacznie powiedzieć, że to tylko jego wina ;)
Tutaj na fociszczu macie namiary na producenta i takie tam. 
Olejek pachnie ładnie- lekko mentolowo, ziołowo, delikatnie. Konsystencja jest taka jak trza- oleista, no bo jaka niby ma być skoro to olejek?
Gwoli podsumowania- olejek wpływa pozytywnie na włosy, nie śmierdzi jak tygodniowe skarpetki, jest przyjemny w użytkowaniu. A wersja Swati- to nie podróbka ;). Możliwe, że do niego wrócę. Tymczasem kwietniowe noce spędzam ze śmierdziuchem- Amlą :D

22 komentarze

  1. Ja na razie testuję olej z orzecha włoskiego,może kiedyś i ten wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz koniecznie jak działa orzechówka :-)

      Usuń
    2. ja wlasnie wykonczylam butelke oleju z orzechow wloskich i calkiem subiektywnie stwierdzam ze mi bardzo pasowal, a np. oliwa z oliwek dala piekny efekt filcu

      Usuń
    3. o! a mi oliwa bardzo ładnie włosy wygładzała, nabłyszczała i nawet powiem, że chyba odżywiła co nie co :)
      muszę się za orzechem rozejrzeć :)

      Usuń
  2. Ja bym chciała coś na porost włosów bo zamierzam je trochę skrócić i wycieniować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jantar, jakieś suplement (chyba że wolisz pić skrzypokrzywę lub drożdże rzyg rzyg ;) ), no i khadi, mi odrobinę pomógł. Mam ochotę jeszcze wypróbować khadi z Khadi hehe.A i teraz Radical też testuję ;)

      Usuń
    2. Póki co też mam o nim dobre zdanie, ale dopiero się poznajemy ;)

      Usuń
  3. Ja przez miesiąc olejowalam alterra brzoza pomarancza i poza tym ze ladnie pachnial to nie zrobil z siankiem nic. Karolina J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczynałam od olejowania Alterrą. Grudzień spędziłam z migdałem i papają i widziałam kolosalną różnicę. Możliwe, że dlatego, że to był mój pierwszy olejek w historii ;)

      Usuń
  4. Kupiłam olejek KHADI aby ratować swoje zniszczone rozjaśnianiem włosy. Napaliłam się na niego i nawet cena mnie nie zniechęcała. Poczytałam opinie i nastawiłam się że będzie śmierdział niemiłosiernie i zdziwiło mnie, że zapach jest przyjemny ale nabrałam jednocześnie podejrzeń. Wydaje mi sie, że kupiłam podróbkę bo po pierwsze cena niższa ( na promocji 35zł na Allegro) a po drugie skład inny (mniej ziół, które dawały ten charakterystyczny zapach) w porównaniu z tym droższym. Wypróbowałam już milion preparatów na włosy i uznałam, że ten olejek to moja ostatnia deska ratunku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie kupiłaś ten sam co ja, skoro w takiej cenie. Jeśli to Swati- to nie nazwałabym go podróbką, raczej odpowiednikiem Khadi Khadi ;) Zapach i dla mnie należy do tych raczej przyjemnych, capi to Amla ;) Ale powiedz mi lepiej czy pomógł ?Bo nie ważne jakiego olejku użyjesz, ważne by Twoim włosom odpowiadał :)

      Usuń
    2. Odsprzedałam go dzisiaj koleżance w pracy (użyłam go tylko raz więc nie mogę na razie ocenić jego skuteczności) zamówię na allegro ten droższy o trochę innym składzie. Pokładam w tym olejku wielkie nadzieje więc dla pewności kupię ten "niby oryginalny". Stan moich włosów wpędza mnie w depresję, niejedno już przeszły - od nieudanych eksperymentów mobilnej fryzjerki począwszy. Historia na książkę kilkudziesięciostronicową :-) bez happy endu. Jak olejek zadziała to na pewno podzielę się radosną wieśćią :-)

      Usuń
    3. Mimo wszystko liczę na happy end! Moje włosy też wiele mają za sobą, ale od pół roku są reanimowane i są efekty, czego i Tobie życzę! Czekam na dobre nowiny :)

      Usuń
  5. Podziel się listą swoich kosmetyków do włosów po których twoje włosy lepiej sie mają :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Anonimku, właśnie gromadzę fotki do opowieści o moich włosach i na pewno napiszę o moich ulubieńcach jak tylko zgromadzę cały materiał :)

      Usuń
    2. Właśnie listonosz przyniósł mi zamówiony olejek, zapach istotnie specyficzny - połączenie przyprawy maggi i zielska jakiegoś bardzo intensywny (wąchałam przez zabezpieczony korek a i tak był wyczuwalny. Z tyłu na etykiecie litanie składu - naliczyłam 19 składników w tym głównie olejki. Od dzisiaj zaczynam terapię, będę szybko wiedziała czy specyfik działa bo jestem farbowaną blondynką więc po odroście zaraz poznam :) Razem z olejkiem zamówiłam też rosyjski krem do twarzy na bazie syberyjskich ziół robiony, który miał b. dobre opinie na http://wizaz.pl/ . tak więc dzisiaj wieczorem wcieram i smaruję :)

      Usuń
    3. O to super, czekam na nowiny! Ja mam ciemne włosy i maluję na ciemno i wiecznie nie mogę się dopatrzeć ile mi włosy urosły, trochę to wkurzające :)

      Usuń
  6. W zeszłym roku bardzo "rozeznana" w temacie pani dermatolog przypisała mi antybiotyki na problemy ze skórą. Ja - jeleń, wykupiłam wszystko i zaczełam łykac. Efekt: czułam się jak zombi, wyglądałam jak zombi i gadałam jak zombi. Na szczescie po 2 tyg jednak odstawiłam. Zaczeły mi wypadac włosy. Dziewczyny, to nie było zwykłe wypadanie - masakra, wyciągałam codziennie całe pasma. Waliłam na swoją biedną lepetynę dosłownie wszystko. W końcu dotarłam do Khadi. Też nie wiedzałam ze są różne rodzaje i tez wykupiłam Swati. I to był mój ratunek.Przy okazji wcierałam jeszcze Jantar..Ale po 1 miesiącu miałam taki wysym baby hair ze wyglądałam jak mleczyk w okresie przekwitu :) Caaaała głowa w antenkach. Zuzyłam całość olejku. Niedawno kolezanka oddała mi resztki swojego Khadi i dopiero teraz zrozumiałam ze są dwa rodzaje. Khadi Khadi dla mnie jest dość smierdzący. Też swietnie działa. Ale chyba jednak wolę Swati - efekt tez świetny, ale zapach o niego lepszy.Tak ze dziewczyny nie zawracajcie sobie du..ek..To nie jest podróbka..Oprócz tego, Swati jest prawie o połowe tańszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi że miałaś taką niemiłą przygodę i cieszę się, że udało Ci się pokonać niefart :*
      Ja mocniejsze zapachy lubię zimą, latem nie koniecznie. A Swati i u mnie się świetnie sprawdziło, nie mam zastrzeżeń :)

      Usuń
    2. witam ! też rozpoczynam swoją przygodę z Khadi Swati ,włosy wypadały mi bardzo po lekach w zeszłym roku ,aż fryzjerka była zaskoczona ilością gubionych przeze mnie włosów . Wtedy zaczęłam wcierać w skórę seboradin niestety wysuszył mi bardzo włosy ,prktycznie miałam siano ,wypadały mniej ale były koszmarne nie dało się ich ułożyć . Podejrzewam ,że seboradin na bazie alkoholu jest skuteczny ale nie dla każdego . Dlatego wróciłam do metody zółtko ,rycyna ,cytryna i taką maskę na głowę na 2 h. i działa włosy są elastyczne i miękkie . a teraz do olejku Khadi dodaję żółtko i rycynę i taką papkę na włosy ....zaczynam dopiero więc sama jestem ciekawa efektów. czy któraś z Was stosowała szampon i odżywkę na bazie fińskich ziół ? słyszała niezłe opinie ale sama nie próbowałam .

      Usuń
    3. Życzę szybkiej odbudowy włosów :)
      Niestety o fińskich ziołach wiem tyle co o japońskim tańcu narodowym ;) Może dziewczyny coś podpowiedzą ?

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.