Menu

czwartek, 24 kwietnia 2014

Raz, dwa, trzy-nie czytaj, bo obsmarowałam blogosferę

Jak wiecie, albo nie wiecie mam dwa blogi.
Moje prywatne, osobiste i se mogę smarować co mi się żywnie podoba. Jedni to lubią, drudzy mi jadą i w obu przypadkach się cieszę :D
Może coś ze mną nie tak ? hehe ;)
Z Celebrytką gniłam kiedyś na Onecie. Ale Onet to smród, bród i ubóstwo. Tam nawet zdjęcia po ludzku się wstawić nie da. W sumie tu i tak nie wstawiam, bo to same czytadło, ale mniejsza o to.
Kiedy przylazłam tutaj rozpoczęłam przygodę także z blogowaniem o kosmetykach. Wiecie- to jest całkiem przydatna sprawa. Może ktoś dzięki mnie nie położy na włosy zamiast odżywki kremu do depilacji- taka moja misja. No i powiew świeżości bez nadęcia też blogosferze się przyda. Albo mnie pokochają, albo znienawidzą łatewer.
Piszę, bo lubię. Jak komuś się podoba, to super, jak nie- też łzy nie uronię.
Jak już tu wlazłam do tej całej blogosfery, zaczęłam intensywniej przeglądać i czytać blogi innych osób. Kilka blogów pokochałam, kilka podczytuje, kilka jest mdłych- ot jak wszędzie. W każdym razie o gustach się nie dyskutuje.
Ale podyskutować mam ochotę o czymś innym.
Jak tak łażę, czytam i podglądam to zaobserwowałam pewne tendencje.

Adin. 

Komentarze.
Jakiś tam post o dupie Maryny. Powiedzmy, że recenzja kremu na hemoroidy.
"Ojjj jaka śliczna fotka maści! <3, a jaki śliczny masz odbyt! Mi ta maść by nie pasowała, ale tobie jest z nią super oj oj oj" <zesrałam się z miłości>.
" Hej super blog. Maść jest świetna, na pewno kupię. Też marzę o takim odbycie jak Twój. Jest śliczny! Super produkt!" < ale obleśne foty>.
" Buziaczki kochana, ale fajnie to napisałaś, muszę mieć tą maścieńkę do pupci, może i mi pomoże. Buziaczki, całuski" <pod nosem pocałuj mnie w dupę>.
Komentarze miłe do porzygu. Szczere jak autobiografia Pinokia. Dobra, ja też czasami piszę coś miłego, ale po pierwsze coś musi mnie zachwycić jeśli to komentuję. Po drugie- piszę jakoś tak konkretnie, zgrabniej, a nie sto milionów serduszek, sztuczne ochy i achy i  w ogóle rzygam tęczą i ubóstwiam blogerkę. Takie ubóstwianie na siłę często kończy się bluzgami przed monitorem i wyzywanie od najgorszych, bo ona ma, a ja nie mam, bo napiszę jej, że jest super niech ma idiotka, a ja jej i tak dupę na jakimś forum obsmaruje.

Dwa.

Obs za Obs/ Kom za Kom.
"Hejka, super blog. Poobserwujesz mój? " <nie spierdalaj>.
"O jaki ciekawy post, zapraszam także do mnie" <nie, spierdalaj>.
"Świetny produkt, zapraszam do komentowania u mnie" <nie, spierdalaj>.
" Obserwujemy? Kom za kom?" <teraz to już na prawdę spierdalaj>.
To jest tak denerwujące, że flaki zaczynają krążyć mi po całym ciele. Po jakiego wafla ktoś na cudzym blogu narzuca się ze swoim blogiem? Ja wiem, wiem... młode ludzie to durne, świeżych blogów nazakładali to chcą mieć od groma czytelników i próbują zaznaczyć swoją obecność gdzie się da i jak się da. Ale czemu tak chamsko? Po co komuś blog zaśmiecać? W życiu w taki link nie kliknęłam i podejrzewam, że mało kto klika. Kiepski macie marketing i do tego jesteście niewychowani! To jest moje zdanie. Poza tym istnieją miejsca, gdzie można pochwalić się swoim blogiem, napisać parę słów o sobie, zaprosić do odwiedzenia. I w takich miejscach chwalmy się swoim miejscem w sieci, zachęcam. Ale nie wchodzimy ze spamem na blogi innych! Nie i koniec, bo jak nie to pójdziecie do piekła, o!

Tri.

Gołe laski w śniegu.
To akurat mnie zastanawia i wywołuje uśmiech.
Popularne raczej na blogach modowych.
Wiecie, sytuacja wygląda tak:.
"Hej Siema laski, jestem Jadzia, a to mój nowy autfit. W sam raz do szkoły, na dyskotekę, a najlepiej do Cocomo, gdzie kolesie tracą milion złotych na szampan z Biedry"
Mróz aż trzeszczy, glut wisi po kolana i dynda jak jaja starego dziada. Normalni ludzie w kożuchach, papachach, kombinezonach, rękawicach ze zdechłych owiec i w butach po zad. A Jadzia prezentuje stylóweczkę wpasowaną w klimat jak w mordę strzelić. Krótka sukienka, jakaś szmacina na plecach, bo firma wysłała i trzeba pokazać. Szpileczki z odkrytym paluszkiem, w tle zaspy po pachy. I jeszcze Jadzia śmie twierdzić, że poleca stylizację na spacery w styczniu.
Bicz pliz!
Podobają mi się fotki w bikini na tle ośnieżonych krajobrazów, ale to są raczej fotki erotyczne lub artystyczne. I takie fotki są okej, bo zrobił je dobry fotograf i chodzi o to by pokazać gorącą dziunię, której śnieg nie straszny, która jest tak hot, że śnieg topnieje.
No dobra, ale co robi rozgolaszona panna na blogu modowym? Serio ktoś przy minus kilkunastu stopniach tak się nosi? Może się nie znam, ale wydaje mi się, że warto się wstrzymać ze dwa miesiące i pokazać ciuchy w bardziej wiosennym tle. Ja tam się ubieram na cebulę jak jest zimno i mam w dupie odbiegające od rzeczywistości stylówki. Przynajmniej glut mi nie dynda :P

Czetyrie.

Wylewność.
Głównie na blogach kosmetycznych.
Taka sobie Dżesika ma bloga o różnych mazidłach i innych kosmetycznych pierdołach. Dżesika recenzuje na przykład szczoteczkę do zębów z włosów łonowych borsuka i pastę do zębów z wydzieliny rosomaka.
Co znajdziemy w poście?
Skład pasty, miejsce połowu borsuków na szczoteczkę, długość łoniaczy, działanie pasty i szczotki i inne pierdoły i obietnice producenta.
Na koniec Dzesika pisze: " Pasta i szczoteczka bardzo mi się podobają, bo są fajne, polecam wszystkim."
O i tyle od autora.
Ja pierdziele. Tyle to se ja mogę na opakowaniu poczytać. Większość postu to powinny być wrażenia, emocje, orgazmy, radości i smutki autorki. Co mnie obchodzi co tam producent pieprzy. Producent musi pieprzyć, bo produkt musi sprzedać. Dżesika jak chce pieprzyć to niech sobie chłopa znajdzie, bo na blogach tylko swój czas marnuje. Owszem, fajnie jak przemycimy skład, czy jakieś słowo na niedzielę od producenta, ale  na litość babską- jaki sens jest przepisywać w kółko to samo ?

No. Wyżyłam się :D
A Was co zastanawia, wkurza lub śmieszy kiedy czytacie internetowe wypociny?

16 komentarzy

  1. Wymiatasz!
    Przyznam Ci rację. Na tysiące istniejących blogów naprawdę jest niewiele gdzie nie ma tego o czym napisałaś. Bardzo brakuje tych "emocji, orgazmów", zamiast tego jest pisanie o byle czym, byle jak, tak płasko... dobrze, że ktoś widzi i o tym mówi, a nie siedzi cicho.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie dziś z kumpelą obgadywałyśmy typ blogerki-Dżesiki :D Nienawidzę postów, które nic sensownego nie wnoszą, za to zawieraja pierdyliard pseudoartystycznych zdjęć produktu i esej na temat szaty graficznej i opakowania,a o działaniu jest tylko, że działa albo nie działa. Chyba każdy umie ocenić, czy mu wizualnie opakowanie odpowiada. Na blogi modowe nie wchodzę, to się nie będę wypowiadać. A swojego bloga nie posiadam, to się nie będę reklamować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na blogi modowe rzadko kiedy wchodzę, bo niestety, ale takie blogi są przeważnie bez polotu. Nuda, nuda, nuda... Czekam na coś z jajem :)
      No to Ty się zareklamuj ;)

      Usuń
  3. lubię jak ktoś tak prawdziwie pisze, nie lubię kłamstwa i obłudy a jest wiele takich sytuacji gdzie jak piszesz "wchodzą w dupę bez mydła" i to tylko po to aby zyskać obserwatora dla siebie, zawsze jak przeczytam jakiś post staram sie zostawić ślad po sobie jak jest fajny i ciekawy produkt da mnie to o tym napisze ale jak nie wiem co napisać to choć uśmieszek zostawię, ze byłam i czytałam :). Mam bloga od niedawna ale jeszcze nigdy w komentarzu nie nagabywałam do rewanżu bo i po co, jak ktoś będzie ciekaw i będzie chciał poczytać sam mnie znajdzie tak jak ja znalazłam wiele fajnych i ciekawych blogów, które sobie odwiedzam i poczytuję. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Dobry blog obroni się sam, nędznemu nawet bilbord w centrum dużego miasta nie pomoże :)

      Usuń
  4. Mi podobają się recenzje pisane w formie eseju gdzie główna bohaterka chciała mieć przykładowo złoty blond - użyła "tego" produktu i wyszły jej rude z zielonymi refleksami a potem mało optymistycznie przykładowo- połowa wypadła. .. No to chociaż mamy dzięki temu lekcję i wiemy czego się spodziewać. Zamiast litanii opisu producenta i tego co było w pudełku.
    Takich blogów szukam i czytam z zaciekawieniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że niewiele blogerek wyłysiało hehe ;)
      Też wolę jak na blogu coś się dzieje, a nie przymuła :)

      Usuń
  5. Zgadzam się z tym, co piszesz. Fakt fajnie jak najważniejsze 3 zdania od producenta są wtrącone, ale wolę dłuższą recenzję i sporo zdjęc jak to jest lakier, włosy przed używaniem czy po, szminki i inne pierdoły. Na blogi modowe już niewchodzę, bo niektóre "ałtfity" mnie załamują. Wkurzają mnie też mega przerobione zdjęcia, które np. pokazują makijaż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach no tak...zapomniałam o podrasowanych zdjęciach! Rzeczywiście! Czasami patrzę i zastanawiam się czy fotka przedstawia rzeczywistość, czy to już film fantastyczny ;)

      Usuń
  6. Ja "uwielbiam" 20 zdjęć tego samego... ;) Nie ważne czy to recenzja lakieru i pomalowane paznokcie czy ałfit i zbliżenia na oczko naszyjnika ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Facet dzisiaj doszczętnie zniszczył mój dobry nastrój. Weszłam na tego bloga(niewyparzoną pudernicę obserwuję od jakiegoś czasu), pierwszy post i już mi się morda śmieje:-D A Jadzia wymiata:-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe miło słyszeć, że poprawiłam humorek :)

      Usuń
  8. :D ałtfity w śniegu są najlepsze, też mnie ta kwestia nie raz zastanawiała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dalej nad tym dumam i dalej nie czaję- co to za niby mądrość pokazywać ciuchy, których i tak nikt nie założy na śnieżycę. Antyreklama jak dla mnie :D

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.