Menu

niedziela, 13 kwietnia 2014

Co to? Złoto! Czyli jak moim włosom odbiło (od nasady)

I tak przy niedzieli coś tam dłubiemy przy włosach.
Tym razem nie szalałam za mocno. Postanowiłam przetestować złoto.

Wujek co to miał Amber- Wiecie zdążył trochę majątku pokitrać po rodzinie i mi się akurat torba złota trafiła. Ot taki miły gest.
No dobra kupiłam cukier trzcinowy do drinów, ale ja za dużo nie popijam to mi to złotko marnieje.
Szkoda żeby tak stało i się zbrylało. Pomyślałam, że mogłabym w końcu spróbować pilingu cukrowego.
Próbowałam już kawowego . (Tam proszę myszą nadusić to sobie przypomnicie co i jak). Teraz przyszedł czas na cukrowy. Użyłam trzcinowego, bo po pierwsze miałam, a po drugie ma więcej dobroci w sobie ( kwasy owocowe AHA, wapń, potas, magnez, fosfor, żelazo i takie tam). Czego by w sobie nie miał- piling ma za zadanie złuszczyć martwy naskórek i pozbyć się wszelkiego niepotrzebnego badziewia co to nam w sierści osiadł.
Włosy zwilżyłam wodą (no a czym? wódką? ), do garstki cukru dodałam trochę szamponu Barwy piwnej i zaczęłam umieszczać toto we włosach wykonując masaż. A tam masaż- pocierałam po prostu tym mazidłem tak długo aż ścierpłam wisząc nad wanną. Jedno wam powiem- cukier jest ostrzejszy niż kawowe okruszynki więc nie polecam trzeć za intensywnie żeby się nie przeszorować i nie porozpruwać skóry. Na początku pocierałam intensywnie, bo wydawało mi się, że kryształki cukru się rozpuszczają. Trochę się rozpuszczają, ale jak poczułam, że mimo wszystko są ostre to trochę zwolniłam tępo. 
Drugie mycie wykonałam już tylko szamponem. Osuszyłam włosy, nałożyłam maskę z Alterry  granat i aloes. Potrzymałam chwilę. Zmyłam. Na skórę Radical, końcówki wypaprałam Vatiką- czyli standard.  Wysuszyłam. No kurczaczek banały, aż się wzruszyłam, że piszę takie głupoty. 
Konkrety- włosy miałam jak ta gwiazda z mojego Rubina ( to taki tiliwizor gówniarze :D ). Pięknie odbite od nasady, jak to po peelingu. Niestety fotki nie wstawię, bo wyszły same szitowe i wstyd wstawiać, a mój fotograf aktualnie robi fotki w Rio jakimś Rubikom ahaha :D No skoro woli kangury fotografować, dobra mniejsza o większość.
Rezultaty świetne. Równie dobre jak po kawie. Jedyna różnica jest taka, że kawa może przyciemnić kłaki, a cukier nie. Acha i cukier może być bardziej hardkorowy, bo kryształki mają ostrzejsze krawędzie. Nie mniej jestem zadowolona.
Zainteresowanych pilingami odsyłam ponownie TU do wpisu o kawie. No i co więcej? A może mała czytanka przy niedzieli ? Macie linka do mojego tekstu o tym jak stać się bohaterem TU KLIK .
THE END KUTWA :P

22 komentarze

  1. Dawno nie robiłam tego peelingu, ale na dzisiaj planuję żelatynę na głowę nałożyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze :) Wyszło jeszcze lepiej niż za pierwszym razem, bo teraz dokładnie zmyłam i nie miałam posklejanych włosów :D

      Usuń
  2. Peeling- dobra rzecz, na głowie jeszcze nie stosowałam, ale kiedyś pewnie wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie spróbuj- dla mnie rewelacja! I od razu włosy żywsze, odbite od nasady :)

      Usuń
  3. ja robiłam wczoraj to jestem na bieżąco, też bardzo mi się podobało, o wiele bardziej niż kawowy ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja będę robić na zmianę, bo oba mi się podobają.

      Usuń
  4. Zdecydowanie bardziej wolę peeling kawowy - cukier całkowicie mi się rozpuszcza :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A robiłaś zwykłym cukrem? Wybieraj jak najgrubszy, to może się nie rozpłynie ;)

      Usuń
  5. e muszę sobie zrobić, tylko ten kawowy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo ciekawe :D Dobrze gadasz, fajnie się czyta :D

    OdpowiedzUsuń
  7. hahahah uwielbiam Twój blog! miła odmiana od tysiąca podobnych postów o włosach :D a piling na pewno wypróbuję i dam znać jak efekty, pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na recenzje!
      Dziękuję za miłe słowa- takie było założenie- poluzoeanie gaci w blogosferze ;-)

      Usuń
  8. A ja nigdy nie stosowałam peelingu na skórę głowy, trza wypróbować, ten z cukierkiem bardziej mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbuj i informuj o efektach-chętnie poczytam :-)

      Usuń
  9. Ej no powaliłaś mnie tym opowiadaniem o super bohaterze :) jeśli to ty pisałaś to pogratulować talentu :) Uśmiałam się po pachy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie ja-to moja ręka ;-)
      Tamten blog to moj pierwszy blog.Przenioslam go tu z onetu, bo onet byl okropny.Celebrytkę prowadze od ponad roku ;-) Pozdrawiam i dziękuję :-)

      Usuń
  10. Ja też sobie taki zafunduję, a co mi tam :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolor mi się nie podoba, ale za to jestem zachwycona Twoimi skórkami, a w zasadzie ich brakiem. Może jakiś post o tym, jak dbasz o skórki przy paznokciach? Czym je traktujesz?

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój post miał być pod Twoimi wypocinami o lakierze Ibiza, nie wiem czemu mi go tu dodało... :/

    OdpowiedzUsuń

Szablon by: Panna Vejjs.