Menu

środa, 2 kwietnia 2014

Bourjois- burżuj wśród przeciętniaków

Miałam Was wczoraj oszukać z okazji pierwszego kwietnia, ale pomyślałam, że jak wymyślę jakąś maseczkę na włosy to jeszcze ktoś się za bardzo nabierze i wyłysieje ;)
To dzisiaj będzie serio ;) 
Każda z nas się maluje. Jedna bardziej, druga mniej, ale każda kiedyś tapetę zmyć musi. A zmyć należy zawsze! Żeby się paliło i waliło i w ogóle z nieba leciałyby tupolewy i meteoryty- wieczorem zmywamy cholerny makijaż. Ja zawsze zmywam i z ręką na sercu nigdy nie poszłam spać w mejkapie, no chyba, że przysnęłam w dzień ;) Znam taką jedną osobę, która będąc na wczasach spała w makijażu, mało tego wstawała o piątej rano, zmywała i nakładała nowy, a potem jeszcze powtórka w ciągu dnia. Wow! Mi by się nie chciało, ale ok są ludzie i ludzie ;) Osobiście uważam, że buzia nocą ma odpoczywać i się regenerować, a nie walczyć o przetrwanie :)
Po tym chujowym wstępie, przy długim do tego pragnę Was zaznajomić z moim absolutnym faworytem jeśli chodzi o demakijaż.

Bourjois- micellar cleansing water.
Wiem, że zdjęcie koślawe, jakoś tak mi wyszło. Nazwa absolutnie nie do wymówienia, dla mnie to po prostu woda micelarna z Burżuja :) Kosztuje około 13 złotych w Esesmanie i jest warta swojej ceny. 
Wiele osób zachwala micerala z Biedry- dla mnie jest taki sobie. Zmywa, bo zmywa, ale jak dla mnie mało dokładnie i pieką mnie ślepia. I do tego jest jakiś mało wydajny.
Burżuj jest genialny! Nic nie piecze, nie ściąga skóry jak indianiec skalpa. Myje tusze, tapety, cienie- wszystko co trzeba. Nie muszę się wysilać, ani trzeć jak opętana, wszystkie szczątki makijażu spieprzają gdzie pieprz rośnie. Zero wysiłku, a efekt genialny! Nie zostają żadne śpiochy kredkowe, ani cienie z niedomytych kosmetyków o poranku nie przyprawią o zawał serca Waszego męża czy innego konkubenta ;)
Skład jest taki jak powyżej, dla mnie najważniejsze, że nic mnie nie uczula, a ryj mam czysty jak ta lala.
Dodatkowym atutem miceralka jest to, że jest wydajny. Flaszka jest pojemna, to raz, a dwa- nie trzeba go dużo lać na wacik. W porównaniu do Biedrończego płynu- w czasie kiedy używam Burżuja, zużyłabym dwie flaszki Biedrony. Tak- sprawdziłam. Czyli, że gówno nie oszczędność :)
No i tutaj producent opisuje, że nie podrażnia i takie tam. Muszę się zgodzić! Tego gamonia używam od ponad roku i jestem zadowolona pod każdym względem. Nie mam żadnego ale. Nawet kiedy malowałam włosy i przetarłam nim zabrudzoną skórę dawał radę. No co wincy chcić? Nic ino brać!
Przy okazji Esesmańskie waciki w dużej paczce są najlepsze :)
No to co Baby, myjemy ryjki i idziemy się opalać, póki słońce bździ na niebie. A wkrótce napiszę Wam o genialnym olejku do opalania ;)

20 komentarzy

  1. Zużyłam 2 opakowania tego płynu, później przerzuciłam się na Biedronkowego a obecnie zużywam wszystkie które dostałam na ostatnich spotkaniach. Ale do tego na pewno jeszcze wrócę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jaki był dla Ciebie ten Biedroński? Bo dla mnie nie jest najgorszy, ale też mnie nie zachwycił...

      Usuń
  2. Wypróbuj płyn z Delii, dla mnie jest porównywalny z Bourjois i trochę tańszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko natrafię, chętnie wypróbuję :) Miałam kiedyś mleczko i byłam zadowolona :)

      Usuń
  3. Eeee tam ;-) szare mydło czy inny biały leleń i jazda ;-) czasami jak mam sue zastanawiać co wybrać , co szkodzi, co wysusza, a co natłuszczoa to żałuje, ze w sklepie tylko biały jeleń nie wdzięczy sie na Polce ! Zycie byłoby łatwiejsze ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szare mydło wcale nie jest takie super, bo ma bardzo zasadowe pH, natomiast pH skóry jest bardziej kwaśne ;)

      Usuń
    2. Fakt faktem im większy wybór- tym większe prawdopodobieństwo trafienia na bubel ;) Dlatego jeśli coś przetestowałam i jest ok- chętnie o tym informuję świat, a nuż komuś pomogę w wyborze ;)
      A jelonek nie jest zły ;)

      Usuń
    3. ps. z tymi zasadami się zgodzę, ale co jednemu nie służy dla drugiego może być rewelacją :) także trzeba na własnej skórze się przekonać co jest dla nas dobre :)

      Usuń
  4. Które waciki Esesmańskie? Bo poszalałam na zakupach, więc tylko na waciki mnie mąż puści... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No te takie w długiej tubie, fioletowe za 2,99 jak dobrze pamiętam, grube i wytrzymałe ;)

      Usuń
  5. Używałam tego micela, faktycznie milusi w użytkowaniu. Biedronkowy też miałam, dla mnie nie był zły, ale faktoza- lałam tego specyfiku aż się z wacika lało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, niby tańszy, niby ok, ale z wydajnością kiepsko, więc i kiepska oszczędność ;)

      Usuń
  6. Tyle o nim słyszałam i czytałam, ale jeszcze go nie wypróbowałam. Koniecznie muszę go wrzucić do koszyka przy następnych zakupach :)

    rzetelne-recenzje.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie sprawdził się średnio, liczyłam na to, że będzie lepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tam na razie wykańczam wielką butlę Garnierowego micela, 400 ml! - to się nazywa konkret!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łoooo tego jeszcze nie spotkałam na mojej wyboistej drodze !

      Usuń
  9. Nie przepadam za micelami, do zmywania makijażu tylko chusteczki nawilżane :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś machałam chusteczkami, teraz jestem zadowolona z micelków :)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.