Menu

niedziela, 6 kwietnia 2014

Blask z reklamy i moja śliska, jędrna koleżanka Awokadka

Co robimy w niedziele? Długo śpimy, odpoczywamy i katujemy włosy eksperymentami :)
Tym razem moje włosy dostały (o)lśnienia. Zgaduj zgadula co mi we włosach hula? 

Ta oto panienka prosto z Tesco hasała mi po włosach do porzygu. Ale zanim pohasała została zerżnięta. Najpierw na pół.
Wbrew pozorom rżnięcie jej się podobało. Miała wielkie nasienie w środku, ale to nie wszystko. Poszliśmy na całość. Wzięłam łyżeczkę i drążyłam Awokadkę do bólu. Wydrążyłam maleńką do cna i rozkiszczyłam widelcem. Była bardzo śliska w środku- taka jak lubię. Mięsista, gładka jak smalec, tłuściutka i mięciutka. Taka przeorana trafiła do słoiczka po maśle do ciała.
Wybrałam najbardziej miękką jaka była w zasięgu, dzięki temu nie musiałam używać żadnych skomplikowanych przyrządów- zwykła łyżeczka i widelec rozbebrały jej delikatne ociekające wspaniałościami wnętrze.
Żeby tego było mało do jej wnętrzności dodałam dwie łyżki maski do włosów.
Prosto z Hebe maska. Nowiuśka i pachnąca i wyglądająca tak --->
Lekka biała formuła, nie za gęsta, nie za rzadka. O delikatnym ledwie wyczuwalnym zapachu.
Po zmieszaniu mojej małej uległej koleżanki i maski powstała jednolita żarówiasto-zielona maź.
Co było ciekawe i dziwne glut ładnie pachniał. Pachniał jak świeże kiwi. Dziwna sprawa skąd to kiwi? Myślę, że mała koleżanka musiała jeszcze w sklepie bliżej zaprzyjaźnić się z  jakimś przystojnym włochatym kiwowcem. Nie wiem co wydarzyło się między nimi...
Włosy umyłam, osuszyłam ręcznikiem i zapodałam miksturę. Nakładało się dosyć przyjemnie, a moje włosy wprost piły dobrodziejstwo z owocowej fantazji. Przykryłam włosie czepcem, nałożyłam czapkę i odczekałam około 30 minut.
Rozwinęłam się po tym czasie,spłukałam wszystko z łatwością, osuszyłam, wtarłam Vatikę w końce i Radical w skórę. Patrzę i nie dowierzam! Mam we włosach jakieś kurwa owsiki!
Wszędzie się czaiły cholerstwa! Ale się nie dałam, bo to przecież tylko jakieś żyłki z mojej malutkiej Awokadki ;) Przy suszeniu wszystkie spierdoliły na podłogę i rozeszły się do swoich zajęć. No dobra- wywaliłam je do śmietnika ;)
A włosy? A włosy po tym zabiegu były tak mięsiste jak awokado. Jak pupcia Jennifer Lopez- po prostu masz ochotę dotknąć i nie puszczać, ugniatać i macać. Rewelka. Błyszczały też bardziej niż zwykle, lśniły niczym oczy Jarosława na widok nowego wąskiego kota!
Patrzcie! Włosy mi urosły! Podobno 2,5 centymetra w ostatnim miesiącu! Patrycja wczoraj badała ;) A ta flaszka po prawej to rum- piszę żeby się już nikt nie dopytywał ;) Wracając do moich kłaków to tak jak widać- lśnią i są zajebiste po awokado, miękkie ale nie spuszone- wręcz przeciwnie są genialnie dociążone.
Z bliska bardziej to widać, chociaż na zdjęciach i tak nie dam rady pokazać jakie są fajne teraz. A fajne są nie ma to tamto :)
Tak polecam awokado, bo to bomba witaminowa dla organizmu, włosów, skóry. Jeśli chodzi o organizm to go nie poratuję tym owocem, bo mi nie smakuje. Jeśli chodzi o skórę- to fajnie nawilża. Wiem, bo zanim dodałam maseczkę do papki to trochę papki walnęłam na twarz- skóra bardzo ładnie się nawilżyła i stała się przyjemna w dotyku. A jeśli chodzi o włosy- to tak jak widać- działa bardzo pozytywnie. Pamiętajcie tylko żeby kupić miękkie awokado, a nie jakiś twardy głąb.

12 komentarzy

  1. Łooo ciekawe ciekawe:) Aż naszła mnie chęć, żeby przerżnąć Awokadkę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rżnij, aż wióry będą lecieć! One to lubią :D

      Usuń
  2. Miałam zrobić tę maskę, ale zawsze zapomnę kupić awokado xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlazłam w Tesco na stoisko i tylko dlatego pamiętalam hehe ;-) W koncu kupisz kiedyś tam...nie pali się :-)

      Usuń
  3. Kurcze ty to masz pomysły,żeby przerżnąć awokadkę i nałożyć na włosy,no nieźle,nieźle ;)
    A tak na marginesie ta maska z Kallosa mnie ciekawi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maska jest w fazie testów, jak będę miała więcej do powiedzenia na jej temat- na pewno coś o niej skrobnę ;)
      A na Awokadkę wlazłam w Tesco- to wzięłam ;)

      Usuń
  4. Muszę to kiedyś wypróbować na włosy bo zjeść tego się nie da :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrzydliwa dynia bez smaku :D Niby jakoś to się da doprawić i bułeczkę posmarować, ale ja wolę nie próbować, wolę na włosy :D

      Usuń
  5. Twój styl pisania jest straszny. "Wszystkie spierdoliły na podłogę" moje,zażenowanie - bezcenne.. To już nawet nie chodzi o przekleństwa ale jak to czytam to aż mi głupio. Nie da sie inaczej skonstruować zdania?

    Maskę z awokado robiłam ale moim kręconym włosom nie odpowiada :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da się inaczej skonstruować, oczywiście. Ale co ja Ci poradzę, że lubię pisać tak, a nie inaczej... ;-)
      O kręconych włosach nie mam zielonego pojęcia, wiadomo że nie każdemu wszystko służy :-)
      Ps . dzięki, że subtelnie wyraziłaś swoje zdanie na temat mojego stylu pisania, wiem że nie każdemu on odpowiada, ale mimo wszystko jest mi miło, że napisałaś w sposób taktowny co o tym myślisz, pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. Widać nie rozumiesz tego poczucia humoru...jak nie pasuje, to nie czytaj. Ja lubię tego bloga, zawsze pojawia się uśmiech na mojej twarzy jak czytam a i niekiedy śmiech:D

      Usuń
    3. Dziękuję za miłe słowo :)
      Bardzo się cieszę, że komuś poprawiam humor- może jednak nie pójdę do piekła, w końcu daję ludziom radość ;)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.