Menu

niedziela, 23 marca 2014

Laminowanie Marion- coś dla za leniwych na świńską nogę

Ten weekend moje włosy popamiętają na długo. Wczoraj zostały potraktowane super glutem, dzisiaj zostały pocieszone czymś co ładnie pachniało. Dzisiejszy eksperyment zdecydowanie bardziej mnie zadowolił.
Tym razem użyłam kolejnej niespodzianki zakupionej w Zjawie.

 Zabieg laminowania, proste i gładkie włosy. Marion.

Tak jak widać na powyższej fotografii zabieg siedzi w dwóch 10 ml saszetkach. Na moje szuwary jedna saszetka zdecydowanie wystarczyła na jednokrotne użycie. Druga niech se leży, aż se przypomnę ;) Do tego turbo zestawu, za który zabuliłam 2,49 złociszo-grosiszy był dołączony również czepek. Fotki nie robiłam, bo był wyjątkowo nie w humorze na słit focie. Czepka nawet nie wyjęłam, bo użyłam innego, który jest taki sam czyli foliowy z gumką, który mi się poniewierał akurat po łazience. 
To coś ulepione na składzie to nie ptasie gówno, tylko miejsce gdzie był doczepiony czepek właśnie. Poza tą niespodzianką możemy zauważyć skład, sposób użycia z głową wyimaginowanej użytkowniczki oraz to czym jest ten zabieg. Nie będę tego przepisywać, bo uważam, że jest to bez sensu. Kto chce ten sobie przeczyta na fotce o co chodzi. Nie ma potrzeby się powtarzać.
Napiszę może co się ze lnem działo. Mój len umyłam oczyszczaczem-zdzieraczem czyli piwną Barwą. Osuszyłam ręcznikiem. Następnie użyłam ostrego narzędzia, bo kot mnie wkurwiał pałętając się pod nogami ,bo chciałam ładnie uciąć górę saszetki żeby Wam pokazać co siedzi w środku.
W środku zaskoczył mnie miły, słodkawy, ale nie mdły zapach. Cóż za miła odskocznia po wczorajszym saszetkowaniu! Konsystencja mazi w strukturze przypomina woskowy balsam, gładki, zbity, ale jakby miękki. Taka zbita chmurka z nieba ugnieciona w woreczku ;)
Przeczesałam czuprynę (nienawidzę tego słowa), nałożyłam w miarę możliwości na całe włosy "balsamik". Znowu przeczesałam sierść i wsadziłam wszystko pod czepek. Czepek omotałam jeszcze ręcznikiem i oddałam się innym czynnościom łazienkowym. Niby laminat miał siedzieć w świetnym (nie, nie w świętym) spokoju 10 do 15 minut, ale oczywiście zeszło mi dłużej. Niestety lub stety w łazience nie mam zegara, ale mogło to być tak około 30 minut lub coś w okolicach.
Zmyłam chujstwo. Myło się ładnie i pachniało też przyjemnie. Zawinęłam ręcznik. Zabalsamowałam w tym czasie zwłoki, założyłam ciuchy (tak, wcześniej byłam nago oj oj oj :D ). Wyciągnęłam futro, rozczesałam bez najmniejszego problemu, zavatikowałam końcówki i suszymy. Pomagałam sobie okrągłą szczotką i od czasu do czasu przeczesywałam taką normalną. 
Włosy były szczęśliwe. Przede wszystkim wygładzone, miłe w dotyku, nic nie odstawało ( oprócz baby hair- ale one muszą po prostu urosnąć). Czy były super nawilżone? Może nie super, ale różnica jest. Błyszczą się też zdecydowanie bardziej.
Na zbliżeniu widać wygładzenie i błysk. I nie jest to bynajmniej błysk lampy. Zdjęcia robione w naturalnym świetle. Dzisiaj kolor jest jakby ciemniejszy, ale to chyba za sprawą zachmurzonego nieba na zewnątrz. Wczorajsze kłaczory wyglądały na trochę łaciate i rabate, bo słońce wskakiwało do pokoju. Ciężko określić jaki kolor mam na głowie- niby czarny, ale wpadający w brąz, taki jakiś nieokreślony, ale całkiem ok.
Dzisiejszą zabawę z Marionowym laminowaniem polecam. Nie jest to efekt jakiś strasznie spektakularny, ale zdecydowanie poprawia wygląd włosów. 
Wcześniej zabawiałam się ze świńską nogą, ten preparat jest uproszczoną wersją. Efekty są porównywalne, chociaż po żelatynie włosy były miększe. Z gotowym produktem jest za to mniej pierdolenia, że tak się wyrażę w prost. Dla leniwych- jak najbardziej wygodniejsza opcja.

38 komentarzy

  1. Zazwyczaj nie popisuję się spostrzegawczością i nie włażę z głupimi pytaniami na fajne blogi, ale czy Ty masz tam w którymś momencie pierścionek z apartu z niebieskim oczkiem?
    No i czy jesteś z Lublina? ;) Ujawnisz te informacje? ;)

    Z wyrazami szczerego pozdrowienia
    fanka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje pytanie nie jest głupie, a fajne blogi jakieś znam- a jaki jest mój to nie mnie oceniać ;-)
      Niestety nie mam apartowskiego pierścionka, ale jak Apart chce to może mi zasponsorować :-D
      Ujawniam, że nie jestem z Lublina, ale z "miasta" położonego około 55 kilometrów na południe od niego :-)
      Z wyrazami niezwykłej serdeczności - Pudernica ;-)

      Usuń
    2. Hmmm... A jeśli to jest miasto słynące z festiwalu piwnego i imprezy sobótkowej? No, ewentualnie jeszcze Kraśnik, ale mi się kilometry nie zgadzają. Bawię się w stalking normalnie :D
      O pierścionek pytałam, bo jakiś taki bardzo podobny do mojego jest z tej perspektywy. ;)

      Pogłaszcz kota ode mnie ;)

      M. :)

      Usuń
    3. Bingo :-)
      A kocuch został wytarmoszony w Twoim imieniu ;-)

      Usuń
    4. No to byłam! I bywam! Na sobótkach i na piwie! I kilka sztuk znajomych stamtąd mam, i lubię zamek w Krupem, i cały czas do ośmiokąta mnie na piwo/jacka zapraszają ;)
      I nawet przez pewien czas myślałam nad ulokowaniem swojego biznesu właśnie w tym mieście ;p ale na razie to tylko plany ;D

      Usuń
    5. Tylko nie biznes w tym Zombielandzie ;-) Tu chyba tylko burdel przy wylotówce przyniósłby zyski hehe :-D
      A Mrówka jest lubelskim owadem? ;-)
      Jakbyś kiedyś tu była to daj znać:-)

      Usuń
    6. Powiem tak: siedzę trochę w cyckach. I podczas imprez nie widziałam ani jednego dobrego stanika :D Ale z drugiej strony nie wiem, czy ktoś byłby w stanie wydać 80+zł na cyckonosz. I to mnie powstrzymuje ;D

      Lubelsko-podkarpackim, bo w Lublinie studiować mi się zachciało ;)
      Będę, pewnie nie raz i nie dwa ;) Wybieram się na jakiś festiwal robótek ręcznych (nie żartuję ;p) w czerwcu.

      a Ty jakbyś była w Lublinie to też znać dawaj ;p

      Usuń
    7. Brafitterka? Wow, wow- ja bym była chętna na taki 80+ , ale nie wiem czy dużo pań w moich okolicach by się znalazło...ciężko stwierdzić :)
      Dam, dam jakbym była :)
      A w czerwcu to coś jest takiego u mnie w mieście? Te robótki ręczne mrrr? Ryli?

      Usuń
    8. Jeśli chcesz, to zapraszam do sklepu, w którym pracuję, ino to w Lublinie jest ;p możemy się tam na takie brafittingowanie ugadać, tylko na razie jestem z doskoku, to musiałabym Ci dać znać, kiedy będę. o.
      No właśnie dwie dziewczyny z K-stawu ostanikowałam :D trzecia jest w trakcie ;D Ale one w Lublinie były robione.
      Właśnie nie wiem, czy bym znalazła klientki. Ciężko zmienić przekonanie, że nie triumph i nie bazar, tylko stanik git dobrany i dobrej jakości bo dłużej pożyje. Ale to już takie tam branżowe rozkminy ;p
      Festiwal Twórczo Zakręconych to się nazywa. A że ja manualnie całkiem całkiem to jadę popatrzeć. ;)

      Usuń
    9. No właśnie...ja jestem wsiowa, gdzie mie do takiego dużego miasta jechać ;) Jakby to było o połowę bliżej to chętnie bym skorzystała, niestety nie mam kiedy na przymiarki jeździć, a od ręki to się nie da niestety ;)
      Jakbym miała na miejscu taki przybytek - to co miesiąc "robiłabym" nowy :)
      Jak coś to Cię poszukam na Zakręconych- będę szła i krzyczała- Mrówko!Mrówko! ;)

      Usuń
    10. A przyjedź się odchamić (dochamić, jak wolisz :D), jeno najpierw gumofilce obczyść ;D Wybór rozmiarów jest spory, zazwyczaj działa to tak, że przymierzasz z 5-50 (serio, ostatnio miałam taką klientkę, która przymierzyła pół sklepu), a później wybierasz najlepszy ;) I o. :)
      Wołaj, wołaj, na pewno zareaguję, tylko będę miała głupią minę jak nie skojarzę w pierwszej chwili co Ty ode mnie chcesz :D

      A Ty czym się zajmujesz? Co w życiu robisz oprócz bycia pudernicą i celebrytką? ;)

      Usuń
    11. Gumofilce czyste w gnoju na baczność stoją, koty majo dzie spać nocami :D
      Jakbym była to dam znać, napisz mi na pvt adres sklepu, może być na fanpejdżu fb, lub na maila.
      Ja w życiu to różnie- jestem nołlajfem, czasami kręcę biznesy z koreańcami, czasem coś napiszę, drukuję kasę w piwnicy, ot tak nic ciekawego :D

      Usuń
  2. a mnie po tym laminowaniu coś włosom się popieprzyło i pierwszy raz w życiu zaczęły się wywijać - po kiego grzyba i jakim cudem - nie mam pojęcia, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia :) Może okazało się, że wydobył się Twój naturalny skręt ? Nie wiem. Bo gdybyś przeproitenowała to miałabyś puch, a wywijanie? Łał- nie wiem ...

      Usuń
    2. też miałam podobny problem, dałam jedną saszetkę na kilkadziesiąt minut i co? pofalowały się bardziej niż zwykle. co do zapachu, to mi kojarzy się z lakierem do włosów.

      Usuń
    3. Zagadka...nie wiem czemu coś co ma prostować- faluje...
      No może troszkę jakimś lakierem, ale ładny zapach, szkoda, że nie utrzymuje się dłużej ;)

      Usuń
  3. Jeju ale Cie Lubie ;)
    (nie,nie jestem zboczeńcem)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe dzięki ;-) ja też nie jesrem zboczona, bo jak bym była to zapytałabym jakie masz cycki ;-) hehe ;-)
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  4. jezu humor mi poprawiasz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo się cieszę :-)
      Życie jest za krótkie na zły humor :-)
      (to jak z cyckami? :-D )

      Usuń
  5. Wlosy wyglądają faktycznie lepiej po tym. Sie normalnie skusze chyba. Wydaje mi sie ze pióra mamy podobne w sensie typu,grubości itd wiec moze by u mnie dalo tez jakiś spoko efekt...
    Co wy z tymi cyckami?😊 Karolina J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam cienkie włosiwo, aczkolwiek sporo tego. Tzn kiedyś było sporo- teraz próbuję to odhodować ;)
      A ja nie wiem co z tymi cyckami, spojrzałam w dół i to było pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy :D

      Usuń
    2. hehe, to musisz mieć duże :0 bo ja po dwójce wykarmionej to już swoich nie widzę, jak patrzę w dół :D ale spoko, teraz to se wszystko można zrobić Pozdrawiam KJ

      Usuń
    3. Duże nieeee, po prostu dobrze upchane :D

      Usuń
  6. Zajebista jesteś;) Czytam Twojego posta i mnie zachwycasz;) A laminowanie też mam w planach może kiedyś tam;P Ale jest ładny połysk:)
    Ja Ci mogę powiedzieć jakie mam cycki ;D;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj tam zaraz zachwycam, piszę co myślę i tyle ;)
      Za taką śmieszną cenę i łatwość użycia- polecam, a i efekt fajny :)
      Cycki, cycki- znowu cycki hehe :D

      Usuń
  7. Ja szlam po bandzie i nakładalam śmierdząca jak kurzą stopa - raczej świńska racica?!!- zelatyne w czystej postaci z olejem. Za pierwszym razem myślałam , ze z zachwytu poemat napisze, każdy kolejny raz mimo, Żr w dużych odstępach czasu juz szału nie czynił to odpuściłam, bo to mi zabiera bagatela godzinę mego cennego życia ... Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda czasu w takim razie :)
      Ale saszetkę możesz spróbować- tanie to to, zero babrania i może akurat Ci podpasuje :)

      Usuń
    2. A w rossmannie tez dostanę ? Wiadomo cos ;-)?

      Usuń
    3. Niestety w Rossmannie nie widziałam, ale trzeba się rozglądać. Na pewno w Naturze można trafić :)

      Usuń
  8. zakupiłam to to i będę laminować jak mi poczta Polska dostarczy ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było do Zjawy zajrzeć , mają tego w ciul ;-)

      Usuń
  9. kurczę, bez stanika mogłaś zrobić to zdjęcie, z tyłu i tak nic by nie było widać (więc nie jestem zboczona) a tatoo by fajnie tutaj zagrało. a tak ten biały pasek .. tego ... przeszkadza, no nie? co do tematu, nie laminuję bo jestem wege :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaaa najpierw staniczek, potem majteczki i będę musiała blokować bloga dla nieletnich ;-)
      A dla wege jest taki bajer jak agar, kiedys były takie super cukierki Agarki (mniam) niby jak żelatyna, , ale bez zwierzątek w składzie :-)

      Usuń
  10. Ja raz użyłam żelatyny, ale już przed nałożeniem na włosy mi zastygła w kubku i się zdenerwowałam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też zastygła, ale ją odstygłam farelką i użyłam ;)

      Usuń
  11. Wielbię Cię Pudernica :D zajebiście się Cię czyta ;p wyobraź se, że stoję dzisiaj w Naturze przed tymi saszetkami i od razu skojarzyłam je z Tobą ! (a trafiłam na Twojego bloga przez Niedziele Dla Włosów Anwen) . No i wracając do tematu, stoję tak sobie przed tym Marionem i zastanawiam się czy Pudernica go pochwaliła czy zjebała jak burą sukę . Moja pamięć jednak zawiodła więc postanowiłam wziąć i zobaczyć po powrocie do domu co tam o nim naskrobałaś. :D ufff, jest pozytywnie więc może i u mnie tak będzie! Także w następnym tygodniu to śmieszne gówienko wyląduje na mojej czuprynie (tak, wiem już, że to słowo Cię wkurwia) . ;] dopiero w przyszłym tygodniu, gdyż wczoraj laminowałam kłaki żelatynę, więc nie chcę przeproteinować. Ószanowanko - Niewyparzona Iwona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Iwonko Niewyparzona ;) Kurcze ja nie chcę być autorytetem hehe bo jeszcze jakieś dzieciaki zaczną się ciąć przeze mnie hehe ;)
      Dzięki za miłe słowo :)
      Wydaje mi się, że nie powinna Ci ta saszetka zaszkodzić, Tobie, ani czuprynie hehe :D
      Dla mnie jest to całkiem przyzwoity produkt za śmieszne pieniążki, a do tego czepek jeszcze gratis :D Szał chuja normalnie ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.