Menu

niedziela, 9 marca 2014

Kompletna regeneracja włosów w 5 godzin! Rewelacja!

Kolejny raz z kalendarzem Adwentowym Anwenowym ;)
Dzień włosów tym razem spędziłam na kolorowaniu kłączy.
Dużą część mojego długiego życia spędziłam na farbowaniu/ malowaniu włosów. ( W różnych regionach różne nazewnictwo, ja mówię malować, ale jak zauważyłam wiele dziewczyn uważa, że jest to jakiś błąd, więc na wstępie mówię, że gówno prawda- obie wersje są poprawne. Koniec wojny :D )
Na głowie miałam wszystkie kolory tęczy oprócz zieleni i niebieskiego. Kiedyś spróbuję opisać historię moich włosów. Od wielu lat mój faworyt to kruczoczarne włosy. Niestety chemiczne farby przerzedziły moje niegdyś gęste sierściuszki. Pod koniec ubiegłego roku usłyszałam o świetnym działaniu henny. Po przekopaniu internetów wywnioskowałam, że Henna Khadi będzie najlepsza.
Od razu kupiłam dwa pudełeczka- Khadi w kolorze czarnym oraz w kolorze indygo. Z racji tego, że indygo mogłoby nie chwycić moich wymordowanych włosów postanowiłam pomalować najpierw dwa razy wersją czarną i dopiero później przejść na indygo.


Kartonowe pudełeczka henny po około 25 złotych za sztukę nabyłam na Alledrogo. W środku siedzi sproszkowane zielsko zapakowane w sto milionów woreczków- dokładnie w dwa. W zestawie znajdziemy też foliowy czepek jak z mięsnego sklepu tylko, że inny oraz chujowe za duże rękawiczki. Kupiłam więc rękawiczki lateksowe, które lepiej trzymają się dłoni, a te z pudełka zużyje do czyszczenia kibla.
Oczywiście producent zaleca zużyć na jedno farbowanie całą zawartość, ale z racji tego, że jestem pazerna podzieliłam pyłek na dwa malowania i o dziwo było to świetne rozwiązanie. Połówka wystarczyła na moje mysie ogonki.
Dzisiaj zajmiemy się wersją black. Po raz drugi malowałam nią włosy. Po raz drugi wymieszałam tylko z wodą, mimo iż niektórzy dodają soki z dziwnych owoców, odstawiają na noc, szepczą zaklęcia, dodają nogę nietoperza i krew z dziewic (gdzie Wy do licha dziewice znajdujecie ? ). Woda to woda- na pewno nie zaszkodzi, a mikstur nie będę ryzykować. Tym bardziej, że woda sprawdza się bardzo dobrze. Najwięcej gimnastyki było z odpowiednią temperaturą. Musiałam wywęszyć termometr, który po zakrojonych na szeroką skalę poszukiwaniach znalazłam w sklepie agd, który w asortymencie ma wszystko i jeszcze więcej.
Przed koloryzacją umyłam włosy Barwą piwną, która to jest zdzieraczem bez grama silikonów i innego śmiecia.
Pół paczuszki henny rozmachałam z wodą o temperaturze 50 stopni pana Celsjusza na gładką masę o konsystencji śmietany.
Wiem, że na moim blogu często pada słowo "gówno" tym razem...też padnie. Bo znowu coś wygląda jak gówno, z tym, że to jakby takie poszpinakowe.
Jak każdy wie wygląd się nie liczy- liczy się wnętrze. Zapach też się liczy. A w tym przypadku zapach jest niesamowity. Jebie strasznie! Chociaż wolę ten zapach niż smród amoniaku. Według różnych źródeł zapach jest różny. Dla mnie pachnie jeżem, który wyszedł z siana lub bardziej poetycko- sianem, które zostało potraktowane letnim deszczem po czym zaczęło parować. Dla pewnej Magdaleny o boskich włosach- jest to zapach identyczny z zapachem kiedy królik zsika się w sianko. Dla pewnej Patrycji- wali moczem. Nie wiem co na to Ibisz... Jak zwał tak zwał- fiołkami nie pachnie, ale zapach nie jest jakiś strasznie denerwujący.
Na głowie wygląda jak przetrawiony szpinak.
Nakładanie na włosy nie sprawia mi problemów, tym bardziej, że nie nakładałam sama. Wysłużyłam się zdolnymi rękoma koleżanki. Jeśli nakładałabym sama wszystko wokół byłoby uwalone na zielono. Oprócz moich włosów prawdopodobnie...
Na ten kopiec kreta zapodałam czepek (ten z mięsnego tylko, że inny) oraz czapkę z Pepco i sobie poszłam. Oglądałam filmy, robiłam nieistotne rzeczy i tak przez 5 godzin.
Hennę zmywamy samą wodą. Wbrew temu co ludzie gadają henna ani za pierwszym, ani za drugim razem nic mi nie pobrudziła. Ręcznik czysty, skóra czysta no nic nie ujebane. Szał!
W słońcu włosy trącą wiewiórką. Nie jest to czarny czarny tylko czarny z ciepłym połyskiem.
Mimo to wolę świecić się rudym fałszywcem, niż linieć z chemicznymi farbami. Mam nadzieję, że kolejne farbowanie z indygo zniweluje rudości.

Włosy tuż po malowaniu są lekko podsuszone (zioła) ale za to wydaje się ich być więcej. Są jakby grubsze, po remoncie. 
Po dwóch dniach na noc namaściłam się olejkiem Khadi , a rano umyłam kudły. Maseczka, chwila oddechu, spłukiwanie i włosy jak nowe. 
Henna trzyma się dobrze, nieznacznie się wypłukuje, na szczęście na tyle równo, że nie widać, jedynie w słońcu z czasem włosy lekko rudzieją.
Dzięki hennie moje włosy odetchnęły. Nie morduję ich już farbami drogeryjnymi czy profesjonalnymi. Żadne ale to żadne farby nie są dobre. I nikt mi nie powie, że jakaś tam farba nie niszczy. Niszczy. Każda! A henna regeneruje, odżywia, wzmacnia, zapobiega wypadaniu, dodaje blasku, wizualnie pogrubia. Same zalety.
Będę jej wierna jak pies. (Suka?- suka brzmi źle ;) ).
 PS. Jestem ciekawa, kto tym razem wszedł tu zwiedziony podstępnym tytułem :D

45 komentarzy

  1. A ja wszedłem :) Może nie ze względu na to, że chcę włosy regenerować (łysy jestem), ale po prostu lubię Twój styl pisania więc sobie czytam jak coś wrzucasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję ;) Ależ ja zupełnie nie mam stylu, baba ze wsi :D

      Usuń
  2. Też się hennuję:) I jak przeczytałam te 5h to podejrzewałam, że będzie właśnie o hennie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuck, a niech to, rozgryzłaś mój podstępny plan ;)

      Usuń
  3. A ja zwróciłam uwagę na tytuł dopiero, jak przeczytałam ostatnie zdanie haha :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Już dawno myślałam o tej hennie, ale nie wiem jaki kolor wybrać bo nie chcę mocno przyciemniać włosów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś z brązów powinno Cię zadowolić. Choć slyszalam, ze ciemny braz jest bardziej czarny niż czerń. ...Na helfy mają próbniki kolorów-rzuć okiem, może coś wybierzesz :-)

      Usuń
  5. Ach ty pazerna ty jak tak można no :<
    Gdyby istniała henna farbująca na jasno(inna niż Cassia) to bym się przerzucił,a ale na razie pozostaję przy farbach :x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo henna nie rozjaśnia. Z naturalnych rozjaśniaczy to tylko miód, rumianek i troszkę cytryna.Ale koloru to to nie nada niestety...

      Usuń
  6. Lubię Twoje wpisy - taka odmiana wśród setek podobnych blogów :) A na hennę sama mam ochotę, ale boję się efektu Ani z Zielonego Wzgórza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania robi sie po zetknieciu z rozjaśniaczem...chyba...ale ręki sobie nie dam uciąć ;-) Zawsze można sprawdzić na jakimś małym pasemku ;-)

      Usuń
  7. też używam henny khadi - martwi mnie trochę fakt że nawet po czerni zostaje rudy poblask, teraz staram się tego pozbyć ale z marnym skutkiem :( blog świetny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można by było próbować płukanką niebieską zniwelować połysk wiewiórczy.Osobiście nie probowałam, bo nie lubię jak mi się potem woda niebieska robi, ale można eksperymentować.Ja mam nadzieję, ze kolor indygo załatwi sprawę, ale jeśli nie- to też się nie powieszę ;-)

      Usuń
  8. Nałożyłam hennę khadi raz i zapach mnie prawie zabił :( za mocny zdecydowanie, jednak oprócz tego same plusy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze żeby minusy nie przysłoniły plusów...albo jakoś tak ;-)
      W każdym razie warto wytrzymać chwilę z tą stęchlizną ;-)

      Usuń
  9. Ja farbuję brązami z Khadi i jestem zadowolona, włosy błyszczą po tym zabiegu nieziemsko i dużo mniej wypadają niż kiedy farbowałam drogeryjnymi farbami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Moje też błyszczą jak psu jajca na wiosnę! I zero dodatkowego linienia :-)

      Usuń
  10. Nakładanie na moje kłaki + trzymanie to niestety nie taka chwila.. A szkoda :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale się uśmiałam ! Super :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze... przeglądam włosowe blogi jakieś dwa lata i nigdy nic nie komentowałam... Twój być może nie jest źródłem super konkretnych informacji, ale... dziewczyno pisz do końca świata i o jeden dzień dłużej!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, jakoś dogadam się z Owsiakiem i będę pisać o jeden dzień dłużej niż do końca świata ;)
      No tak suche informacje są wszędzie, a ja uzupełniam to czego nie ma na innych blogach, bez nadęcia, bez przepisywania składów i udawania, że się na tym świetnie znam. Piszę o tym co widzę i staram się poluzować blogerski świat ;)

      Usuń
  13. nosz by to, ja zawsze z henny rezygnowałam, po przeczytaniu kolejnego przepisu, w którym trzeba mieć te skrzydła nietoperza, a widać mogłam kupić ! i chyba tak zrobię następnym razem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że niektórzy czarują i człowiek, aż się boi ? :)
      A tu zwykła woda i efekt dobry ;)

      Usuń
    2. Siedzę własnie z kopcem na głowie, pomieszałam z wodą i cytryną i nawet utlenilam! Z tym, że za dużo wody wlałam i teraz chlapie i ciapie mi się po szyi... ;/ ja jebie ;p

      Usuń
  14. Jak dla mnie efekt (że tak po wsiursku powiem) łał - kolor jest świetny - podejrzewam, że już podejrzałaś że mam platynę na głowie i poszpinakowa kupa nie dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz...spróbować możesz ciekawe co by z tego wyszło ;)
      Kupa jest dla wszystkich, henna niekoniecznie ;)

      Usuń
  15. Henna to nie indygo. Czarna ani nawet blond henna takze nie występuje w naturze. Henna (Lawsonia Inermis) to inna roślinka niż Cassia (Cassia Obovata / Senna) czy Indygo (Indigofera Tinctoria) :)

    A kolor wyszedł Ci przecudny ^^

    Nina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, używam słowa 'henna' jako nazwę obyczajową dla produktów koloryzujących składających się wyłącznie ze składników naturalnych ;-) W odcieniu indygo siedzi po prostu indygo, a w czarnej między innymi henna henna czyli lawsonia, ktora to nadaje rudawy odcień :-)
      Dziękuję :-)

      Usuń
  16. Czytam Twoje posty i aż mi się normalnie Jabłuszko Sandomierskie samo otwiera, żeby się z Tobą napić, boś równa babka :)

    (czyli zyskałaś fankę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nie taka równa, cycki mam ;) A do Sandomierza na jabłuszka też nie daleko :D
      ( Czyli, że dobrze jak mam fankę ? To nie wiem może jakąś linię ubrań, bielizny i butów wypuszczę dla fanów ? ;) ).

      Usuń
  17. Ej, bo ten Sandomierz to tak ze 35km ode mnie... :D
    Dobrze jest posiadać cycki. Wtedy wiadomo, gdzie baba ma przód (a nie zawsze to widać na pierwszy rzut gałką oczną) i czy czasem do tyłu nie chodzi :D

    Ty wypuszczaj, a ja będę promować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam troszkę dalej do Sandomierza, ze sto kilometrów, ale jak ksiądz Mateusz rowerem się dokolebotał w kiecce to i ja mogę się jakoś dotoczyć ;)
      A promuj Mrówko, nie mam nic przeciwko ;)
      Pozdrawiam z końca świata ;)

      Usuń
  18. Hmmm,caly czas mnie zaskakuja te produkty hennowe w polsce,niema henny czarnej :( henna ma tylko jeden kolor w zaleznosci od kraju pochodzenia od pomaranczowej do czerwonej w zaleznosci do wyjsciowego koloru wlosow tez roznie wychodzi,kruczoczarne wlosy osiagniesz po nalozeniu samego indygo PO hennie.Ujme to tak,sama henna da ci kolor kasztanowy jak masz ciemne wlosy,henna zmieszana z indygo da ci ciemne brazy kasztanowe zawsze z rudawym-czerwonym polyskiem bo taka henna jest a czarny z fioletowym polyskiem da ci nalozenie indygo po hennie jak juz henne zmyjesz ALE sa rozne warunki tego ja nakladalam indygo na wlosy wilgotne po zmyciu henny i juz nie owijalam wlosow tylko indygo sobie oddychalo wtedy mialam czarne kudly i swiecilo na fioletowo,jesli owine indygo to wyjdzie ciemny braz ale w przypadku niektorych owijanie daje czern wiec tutaj trzeba kombinowac samemu.Aczkolwiek ta czern nie trzymala sie jakos specjalnie dlugo u mnie,szybko sie wymywala i mialam wlosy burgundowe,dla wielu byly wciaz czarne ale nie kruczoczarne.Jesli masz mozliwosc kupna czystej henny to polecam warto kombinowac samemu,ponoc dodanie amli w proszku do henny da zimniejszy odcien zniknie ta rudosc ale ja probowalam i nie widzialam rezultatow.

    Pozdrawiam,Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba kombinowac :-) Ile osob tyle efektow ;-) zawsze lubiłam wlosy czarne jak skrzydla wrony, ale jesli henna tego nie osiagne- trudno i tak wole zdrowe wlosy niz intensywna czern uzyskana chemią :-) Najwazniejsze, ze moje wlosy odżyły-kolor to sprawa drugorzedna :-)
      Pozdrawiam również :-)

      Usuń
    2. Sprubuj jak napisalam wlosy moje byly piekne bo czarne z fioletowym polyskiem szkoda ze krotko sie trzymaly,moze temu ze za rzadko to robilam bo samo indygo nakladac to bol w dupie sie rodzi bo konsystencje piasku ma wiec zawsze dosyc wodniste robilam by ladnie pokrylo wlosy a potem mi splywalo po karku :D kombinowac trzeba :D ja sie nauczylam ze z cytryna nie mozna przesadzac bo wlosy wysuszy :( kolor drugorzedny ale jaki piekny za to :) Ja sie osobiscie ciesze ze mam taki kolor nie typowy,fakt ze niemam szans na jakies dopinki wlosow itp bo trudno dobrac kolor ale cos,zamierzam bardzo skupic sie na wlosach i ich pielegnacji by rosly piekne do pasa :D

      Usuń
    3. Życzę włosów po poślady, a ja z rad na pewno skorzystam! Dziękuję :*

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Usmialam sie do lez, bez jaj. Ja miesiąc temu farbowalam henna po raz pierwszy ale po tym zapaszku leb mnie bolal caly dzien,serio
      nie wiem czy sie jeszcze skuszę. A ja ze swojej pazernosci lazilam trzy dni z brazowa dlonia,bo farbowalam w rękawiczkach w rękawiczkach dołączonych do henny. Do kibla tez ci ich nie polecam, tym bardziej! Chociaz gowno latwiej zmyć niż hennę 😉

      Usuń
    2. No henna truskawkami niestety nie pachnie, ale da się przeżyć ;)
      Lepiej srać za stodołą to i kibla potem czyścić nie trzeba :D

      Usuń
  20. I ja wierna będę zawsze... hej! (od trzech niemal lat tylko z Henną z Almą Khadi jestem za pan brat :P - taki rym, a co!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradziłam hennę z Color Soin awwwwwww czekam na karę ;)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.