Menu

sobota, 22 marca 2014

Czy można wyłysieć w jedną minutę ?

Wczoraj latałam po mieście jak postrzelona, bo słońce grzało w banie i człowiek przebudzony po krótkiej, bo krótkiej ale jednak zimie. Ciuchy, kosmetyki i łapanie słoneczka. Niestety nie miałam motyki więc na słońce się nie rzuciłam jak Koreańczycy, którzy to niby mają w planach lądowanie na nim. 
W mieście otworzyli nową drogerię, no to polazłam na zwiady. Patrzę sobie, a tu jakieś saszetki. Zbliżam się ostrożnie, wytężam wzrok, a tu jest napisane, że niby coś co na łeb się kładzie i że na włosy się nada i że rozgrzewa. Jak rozgrzewa to se myślę- wezmę lubię jak na głowie coś mi się dzieje, a i mój łeb już nieźle zgrzany to i mi nie zaszkodzi. 3,69 zapłaciłam w polskiej walucie oczywiście. Nawrzucałam więcej dziwactw do koszyka, ale dzisiaj będzie o...

...Marion, Hair Therapy, Gorąca kuracja do włosów suchych i łamliwych z olejkiem z orzeszków macadamia i oliwą z oliwek.

Saszetka jaka jest każdy widzi. W domu przyjrzałam jej się bliżej. Przerzuciłam na drugą stronę, a tam...
...że niby to kuracja która mnie pobudzi i nawilży. Mrrr brzmi zachęcająco, ale okazało się, że chodzi o włosy. Na głowie do tego. No dobra czytam dalej. Wzbogacony niby tymi olejkami. I dobrze, że napisali, że wzbogacony, bo tych olejków jest tyle co kot napłakał (mam kota i nie płacze- nie czaję tego powiedzenia). Jak spojrzałam na skład, to mimo iż nie jestem jakimś dochtorem rehabilitowanym, ani nawet siostrą (wielokrotnie) przełożoną włosy mi się skurczyły. Olejki jakieś niby są, ale jest ich tyle co blondynek w Burkina Faso ( śmieszy mnie nazwa tego państwa, choć podobno oznacza "kraj prawych ludzi", mi się z psem kojarzy, z Burkiem dokładnie).
Zaczęłam słyszeć szepty- moje włosy błagały żebym tych pegów i alkoholi na nich nie kładła, że jeśli alkohol to tylko od środka, że one nie chcą i w ogóle. Polałam je wodą to się zamknęły.
Rozcięłam to zuooo i ujrzałam...
...lekko oleistą wodę. Zapach i tak przebił widok. Pierwsze co poczułam to zapach kleju do tipsów. Dla niewtajemniczonych- capiło super glutem :D Przez tę mało ciekawą woń próbował się nawet przedostać jakiś w miarę ładny zapach, ale kiepsko mu to szło. Trudno kości zostały rzucone, psy już zaczęły je gryźć. Otworzyłam- trzeba spróbować.
Umyłam czuprynę (strasznie mnie irytuje to słowo) i dawaj naliwaj. Nalałam tego na dłoń roztarłam- grzeje. To plus- myślę, że zimą zamiast kalisona wkładać natrę się tym. Pcham na łeb. Pieni się, jakieś lekkie ciepło też niby się wydobywa, ale już takie mizerne, a nie takie jak na łapskach. Wcieram, a to się pieni i skwierczy! Skwierczy jak skwaruchy z cebulką w smalczyku od babci. Włosy niby nie płoną. Nie jest tak źle. To wtarłam co miałam wetrzeć, pomasowałam, poklepałam i zmyłam po tej wskazanej minucie, może po półtorej.
I co?
I nic w sumie.
Włosy może troszkę lżejsze i sypkie, ale minimalnie.W dotyku nawet miłe, ale ostatnio ogólnie się polubiliśmy. Poza tym dziur mi to w czaszce nie wypaliło, włosów nie zabiło. Odetchnęły z ulgą i przestały dziamolić nad uchem. Ale żeby im to jakąś frajdę sprawiło to nie powiem. To była atrakcja typu dziecko dostało jabłko do szkoły. Niby fajnie, ale i tak pewnie będzie je nosiło aż zgnije w plecaku. Frajdą byłoby wesołe miasteczko czy coś. Ten produkt nie był wesołym miasteczkiem. 
W każdym razie nie wyleniałam, oto dowód "po kuracji"...
...fotka bez lampy. Nic się nie zmieniło, a moje kłaki nie przeżyły wielkich uniesień. Przeżyły raczej katharsis, że mimo tego początkowego szoku spowodowanego składem nie wypadły i nie wiły się w konwulsjach na podłodze. Odetchnęły. Są całe.
Czy polecam? Nie wiem, możecie próbować, raczej ze skóry nie obleziecie, ale i włosy Wam się nie zregenerują po tym czymś. Z resztą co ja wiem o zabijaniu po jednej saszetce? Możecie potraktować to ustrojstwo jako ciekawostkę. Ja więcej tego nie kupię, bo po co?
Na zakończenie pokażę Wam co mam nabazgrane na grzbiecie, bo pytaliście. Kawałek udało się uchwycić, reszta wije się do połowy uda ;)
Wygląda jakbym miała krzywy kręgosłup i sztuczną rękę. I metka mi wyłazi, ale za mnie fleja :D
Mały dopisek. Siedzę teraz i obczaiłam, że włosy są przyjemnie śliskie po tym czymś. Mały plusik ;-)

14 komentarzy

  1. tatuaż mega - zgaduję że podczas tworzenia bolało jak cholera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nope. Powiedziałbym raczej, że było to na swój sposób przyjemne uczucie :-) Ze mną jest coś nie tak hehe :-)

      Usuń
    2. Moi znajomi powiedzieli mi, że ze mną jest coś nie tak, jak im powiedziałam, że przekłuwanie pępka to takie przyjemne uczucie :D

      Usuń
    3. Bo to jest przyjemne uczucie :-D

      Usuń
  2. Fajny tatuaz;) diablica^^ mysle ze pasuje do ciebie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie ogólnie dziwi ,że Marion tak się wybił z tymi wymyślnymi produktami. Kiedyś chyba saszetkę koloryzującą kupiłam od Marion i zła byłam na siebie,że nie cofnęłam ręki. Szamponetka schodziła plamami a niektóre miejsca zabarwiła na wieki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w dawnych czasach nastoletnich od Mariana uciekałam ;)
      A teraz cóż- testuję jak leci, zawsze może trafi się jakaś perełka ;)

      Usuń
  4. Wlasnie ja tez nie kumam, dlaczego wśród "wlosomaniaczek" jest jakieś halo na mariona... Wtf...
    Tatu bardzo spoko. W ogóle spoko 😊
    To ja- anonim z telefona moze zaczne.sie.podpisywac żeby nie bylo
    Karolina J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Karolina ;)
      Ja nie wybrzydzam, ogarniam z grubsza skład, na ile umiem i biorę. Czasem skład sprawdzam dopiero w domu hehe :D
      Nigdy nie wiadomo co możemy trafić, czasami można trafić coś niesamowitego, mimo iż na pierwszy rzut oka wydaje nam się, że coś jest niewarte uwagi :)

      Usuń
  5. No właśnie,też ostatnio zauważyłam,że czasem niepozorna rzecz może okazać się super na włosy.Niestety bywa tez na odwrót.Dlatego głównie czytam składy-moje wizyty w drogeriach osiągają czas drugiej dniówki.I wszystkie konsultantki chcą mi koniecznie pomagać-w czym ja pytam,czytać mnie w szkole nauczyli,tylko niemrawo mi idzie bo druk taki,że i w okularach i bez rozczytać trudno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze wszystkim tak jest- z kosmetykami, ciuchami, jedzonkiem- czasami lepiej nie kierować się reklamą czy "metką" tylko własnym rozumem- czytać, analizować, sprawdzać :)
      Jak ja nie lubię jak mi coś próbują doradzać na siłę w sklepie, brrr przecież jakbym potrzebowała rady to mogę zapytać :)

      Usuń
  6. Bałabym się takiej rozgrzewającej kuracji, właśnie ze względu na to, że wyłysieję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam obawy, ale się udało na szczęście :-)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.