Menu

niedziela, 23 lutego 2014

Wóda, laski to jest życie, zobaczycie-uwierzycie :D

Jak każdy wie- dama nie pierdzi, a prawdziwy dżentelmen przed dwunastą alkoholu nie pija. Każdy też wie, że disco polo jest  passé, ale każdy zna słowa piosenek i wyśmienicie się przy nim bawi po kilku głębszych. Ale życie, życie jest nowelą…
Gdybyś był bohaterem filmu lub serialu budził byś się zawsze rześki i gotowy na nowy dzień, a Twoje życie było by piękne. Nie miał byś zaparcia ani nawet potrzeby oddawania moczu. Co ranek w kuchni czekałby na Ciebie suto zastawiony stół i oczywiście dzbanek świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego.  Sok koniecznie w dzbanku! Każdy normalny człowiek tak robi! Kanapki- wiadomo żółty ser i pomidor- zawsze tak jest. Mimo, że bohater ze sklepu zawsze wraca z zakupami w papierowej torbie, z której obowiązkowo wystaje bagietka i kawałek pora. Ewentualnie jeśli jesteś dzieckiem zjadasz płatki z zimnym mlekiem wylewanym z jakiegoś kanistra. Och…i pobudka zawsze ze starannie ułożonymi włosami, w pełnym makijażu!
Kiedy już możemy rozpocząć dzień, jesteśmy po wielkim śniadaniu, na którym mimo obfitości zjedliśmy tylko kęs, możemy wyjść z domu w świat pełen przygód. Wychodząc z domu niestosowne jest przywdzianie okrycia wierzchniego. Należy chwycić je w biegu i nonszalancko przerzucić przez ramię, nawet jeśli na zewnątrz jest trzydzieści stopni mrozu. Hmmm…ktoś do Ciebie dzwoni? Jeśli właśnie z kimś się umówiłeś- wiadomo, że nie podałeś ani miejsca ani czasu domniemanego spotkania. Jesteś bohaterem filmu! Zawsze wiesz gdzie i kiedy spotkasz tajemniczą osobę, która przed chwilą z Tobą rozmawiała. Ewentualnie zawsze umawiasz się w „tej nowej knajpce na rogu”. A kiedy Ty do kogoś dzwonisz…zawsze wystukujesz cały numer na klawiaturze telefonu, bo jak powszechnie wiadomo żaden normalny człowiek nie ma dodanych numerów bliskich i znajomych w książce telefonicznej. Po co? Wygodniej jest znać na pamięć wszystkie numery.  Jeśli chodzi o telefony..bywa, że w jednej bajce wszyscy nasi mili używają tego samego aparatu, a co ważniejsze mają ustawiony ten sam dzwonek…Bywa też że mają wspólny sprzęt grający, który pojawia się w mieszkaniu wszystkich rodzin i ich znajomych…ot takie wędrujące sprzęty, normalka. W tym świecie niepracujących studentów stać na piękne mieszkania, ale już nie na dobry bumbox, telewizory też zwykle są przedpotopowe, za to na tyle nowoczesne, że działają bez okablowania, anten i tych wszystkich zbędnych bzdetów. Chyba, że jeszcze nie jesteś studentem, a uczniem, mieszkasz w wypasionej chałupie z rodzicami i urządzasz imprezy-rozpierduchy w ogrodzie z basenem…ale to inna historia, bo musisz być głównym rozgrywającym w szkolnej drużynie, najpopularniejszą laską, albo dziwakiem, który okazuje się być lepszy od debeściaka wspomnianego na początku zdania. Kim byś jednak nie był po domu zawsze chodzisz w butach. Zawsze!
Wystarczy tego dobrego- musisz pracować, ale nie pękaj wystarczy, że wypijesz kawę w swoim biurze. Chyba, że jesteś policjantem- wtedy musisz podjechać ze swoim czarnym partnerem na kawę i pączki do obskurnej kafejki, przed którą powita Cię wielki obracający się donut…A później zacznie się prawdziwy dzień. Jedziesz gdzieś taksówką, ewentualnie wywalasz kogoś z jego auta i ciśniesz nową furą. Autobusy są dla plebsu…Chyba, że jesteś biednym murzyńskim dzieckiem, przybyłeś właśnie do tej bajki by wyjść na ludzi. Ewentualnie jeśli jesteś Eminemem- wygodniej będzie Ci pisać piosenki w mpk. O benzynę się nie martw, jest zawsze do pełna, nawet gdy od roku na Ziemi nie ma prądu, a zombie wyłażą z każdej szafy. Bo nawet jeśli wokół jakieś katastrofy, zniszczenia…ty zawsze będziesz ogolony, Twoja laska będzie miała gładkie pachy, zero odrostów na blond włosach i starannie nałożony lakier do paznokci. Wody może brakować, ale nigdy benzyny i żyletek tudzież innych środków higienicznych.
Akcja robi się napięta. Jeśli jesteś w grupie- powtórz kilkakrotnie, żeby się nie rozdzielać, po czym się rozdzielcie. Normalka i tak morderca wytłucze wszystkich oprócz Ciebie.Na początek zejdź na dolny hol Twojego wielkiego domu po skrzypiących schodach. W każdym nowym domu schody skrzypią. Logiczne. Dla pewności  krzyknij- „Hello!!! Is anybody there ? „. Każdy ale to każdy morderca w tym momencie grzecznie powinien wychylić się z kuchni i powiedzieć coś w stylu-” tak to ja czekam na Ciebie z siekierą dopijając resztki soku ze śniadania z Twojego ślicznego dzbanuszka, zapraszam”. Ale ten się nie wychyla, muzyczka grozy w tle iiiii hyc !!! Na głowę skacze Ci Twój wystraszony kotek. Oddychasz z ulgą- to nie morderca. I w tym momencie pan wariat strzela Ci łupnia w łeb. Ha Ha :D Na szczęście po chwili się podnosisz. Pan właśnie zarzyna resztę znajomych i rodziny. Do tego Twoje walczące z astmą dziecko zaczyna się dusić. Zawsze jest jakieś dziecko z przewlekłą chorobą, zawsze w krytycznym momencie leki przestają działać. Trwa podwójna walka z czasem. Morderca i astma- musisz podołać. Zaglądasz w dziurkę do klucza- stamtąd zawsze coś wylezie, ewentualnie mignie Ci Pan z siekierą. Ostrożnie otwierasz drzwi…Twój kumpel leży w kałuży krwi. Patrzysz na niego, patrzysz…wiadomo za moment ożywa i rusza na Ciebie, ewentualnie resztką sił mówi Ci, że musi Ci o czymś powiedzieć i hrrrr…tadam tsss umiera na dobre. Nigdy już nie dowiesz się, że ojciec Twojej matki był kochankiem jego siostry wujka córki, która to była Twoją przyrodnią siostrą, która osierociła cygańskie dzieci, które miała z japońskim czarnoskórym gejem. Mówi się trudno. Na chwilę robi się cicho i spokojnie, więc wypijasz flaszkę piekielnie drogiego i mocnego alkoholu jednym łykiem prawie jakby to była woda…Tylko piwa nie pij, bo po dwóch, trzech od razu staniesz się alkoholikiem i odejdzie od Ciebie żona i pies. Prawdopodobnie odejdą do Twojego najlepszego kumpla. Ale nic to, bo w tym momencie rzuca się na Ciebie Pan Morderca wraz z 10 kompanami. Nie bój żaby- oni zawsze biją się pojedynczo. Jeden po drugim podchodzą do Ciebie, reszta patrzy, bo przecież kilku na jednego w jednym momencie jest nie fair play. Rozłożyłeś wszystkich- jasna sprawa. Pan Morderca leży rozwalony na środku salony, tuż obok skwierczącego kominka i dopitej flaszki z nożem w odbycie. No dobra w sercu. Ale ciiiii…coś tyka! To bomba w Twojej piwnicy, zostały trzy sekundy…Akurat tyle ile potrzeba Ci na uratowanie świata, przecinasz czerwony kabelek i…masz jeszcze jedną sekundę w zapasie. Mój Ty bohaterze! Teraz możesz już iść i przytulić swoją  ocalałą laskę. Brudni, spoceni i we krwi będziecie hasać w czyściutkiej pościeli niczym szczygiełki. Trzy ruchy i upadacie w jedwabną pościel…Wow cóż za ogier z Ciebie bohaterze! Trzy wielkie ruchy, pogratulować! I ta błogość na waszych twarzach!
Rano po wielu przygodach i upojnej nocy znowu obudzicie się rześcy, czyści i radośni do porzygu. Zejdziecie do kuchni, żeby napić się świeżo wyciśniętego  soku z pomarańczy z pięknego dzbanuszka…(Pewnie któryś z tych nocnych  zakapiorów zdążył w nocy nałuskać wam cytrusów).
Ale, ale…nikt nie posprzątał w salonie?! O ku*wa martwy Pan Morderca otwiera oczy…Dzień dobry!!!

10 komentarzy

  1. Piękne, prawie jak bajka... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to bajka, bajka którą karmią nas media ;)

      Usuń
  2. Zacne! Poczułam się jak w filmie! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale i tak wiedząc, ze główny bohater wejdzie tam gdzie nie trzeba, na filmach krzyczymy "Nie idz tam! uciekaj!" :D A potem robimy facepalma, że taki głupi, bo nie uciekał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze mówię- i gdzie chuju laziesz !?
      Na jedno wychodzi :D

      Usuń
  4. Mistrzowsko opisane, ja bym nie dała rady tak tego pięknie podsumować, mimo że jakieś Projekty X, Residenty Evile, American Paje oglądałam :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon by: Panna Vejjs.